Pelnora PrawoOtwórz aplikację

Uzasadnienie orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 27 lutego 2026 r., II AKa 243/24

Sąd
Sąd Apelacyjny w Poznaniu
Wydział
II Wydział Karny
Sygnatura
II AKa 243/24
Data
Forma
Uzasadnienie
Źródło
SAOS: System Analizy Orzeczeń Sądowych (ICM UW), dokument u źródła

Uzasadnienie

1 Formularz UK 2

2 Sygnatura akt

3 II AKa 243/24

4 Załącznik dołącza się w każdym przypadku. Podać liczbę załączników:

5 2

6 1. CZĘŚĆ WSTĘPNA

7 0.11.1. Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji

8 Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 21 czerwca 2024 r., sygn. akt III K 10/23

9 0.11.2. Podmiot wnoszący apelację

10 ☒ oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego

11 ☒ oskarżyciel posiłkowy

12 ☐ oskarżyciel prywatny

13 ☐ obrońca

14 ☐ oskarżony albo skazany w sprawie o wydanie wyroku łącznego

15 ☐ inny

16 0.11.3. Granice zaskarżenia

17 0.11.3.1. Kierunek i zakres zaskarżenia

18 ☐ na korzyść

19 ☒ na niekorzyść

20 ☒ w całości

21 ☐ w części

22 ☐co do winy

23 ☐co do kary

24 ☐co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia

25 0.11.3.2. Podniesione zarzuty

26 Zaznaczyć zarzuty wskazane przez strony w apelacji

27 ☒art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu

28 ☐art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany

29 w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu

30 ☒art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

31 ☒art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia,

32 jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia

33 ☐art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

34 ☐art. 439 k.p.k.

35 ☐brak zarzutów

36 0.11.4. Wnioski

37 ☒uchylenie

38 ☐zmiana

39 2. Ustalenie faktów w związku z dowodami przeprowadzonymi przez sąd odwoławczy

40 0.12.1. Ustalenie faktów

41 0.12.1.1. Fakty uznane za udowodnione

42 Lp.

43 Oskarżony

44 Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi

45 Dowód

46 Numer karty

47 1.

48 Z. E.

49 E. A.

50 R. G. (1)

51 dotychczasowa niekaralność oskarżonych

52 Informacje z Biura Informa-cyjnego Krajowego Rejestru Karnego Ministerstwa Spra-wiedliwości

53 k. 2127-2129

54 2.

55 Z. E.

56 E. A.

57 R. G. (1)

58 Fakt dobycia broni przez os-karżonych oraz jej przełado-wania po wyjściu z radiowozu a także ułożenia rąk przez po-krzywdzonego w momencie gdy biegł w stronę oskar-żonych

59 Dołączone do apelacji peł-nomocnika oskarżyciela po-siłkowego trzy fotografie stanowiące zrzut ekranu z nagrań z monitoringu

60 k. 2072-2074

61 3.

62 Z. E.

63 E. A.

64 R. G. (1)

65 Właściwości techniczne i konstrukcja pałki typu „tonfa”

66 Dołączony do apelacji wydruk z danymi tech-nicznymi pałki typu „tonfa”

67 k. 2071

68 0.12.1.2. Fakty uznane za nieudowodnione

69 Lp.

70 Oskarżony

71 Fakt oraz czyn, do którego fakt się odnosi

72 Dowód

73 Numer karty

74 0.12.2. Ocena dowodów

75 0.12.2.1. Dowody będące podstawą ustalenia faktów

76 Lp. faktu z pkt 2.1.1

77 Dowód

78 Zwięźle o powodach uznania dowodu

79 2.1.1.1.

80 Informacje z Biura Informa- cyjnego Krajowego Rejestru Karnego Ministerstwa Spra-wiedliwości

81 Są to dowody urzędowe sporządzone przez właściwy organ w zakresie kompetencji – wiarygodność tego dowodu nie budziła wątpliwości Sądu ani nie była kwestionowana przez żadną ze stron

82 2.1.1.2.

83 Dołączone do apelacji peł-nomocnika oskarżyciela po-siłkowego trzy fotografie stanowiące zrzut ekranu z nagrań z monitoringu

84 Dokumenty te potwierdzają okoliczności, które de facto w ogóle nie są sporne w niniejszej sprawie. Wynikają przy tym z uznanych za wiarygodne dowodów rzeczowych w postaci nagrań video z dwóch kamer monitoringu zamontowanych na budynku firmy (...). Sąd wiarygodności tych dowodów nie kwestionował – nie czyniły też tego strony

85 2.1.1.3.

86 Właściwości techniczne i konstrukcja pałki typu „tonfa”

87 Dowód również nie kwestionowany przez strony i Sąd. Nie ma podstaw do podważania przedstawionych przez pełnomocnika właściwości technicznych i konstrukcji tego pozostającego na wyposażeniu Policji środków przymusu bezpośredniego, które oskarżeni mieli ze sobą w dniu zdarzenia.

88 0.12.2.2. Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów

89 (dowody, które sąd uznał za niewiarygodne oraz niemające znaczenia dla ustalenia faktów)

90 Lp. faktu z pkt 2.1.1 albo 2.1.2

91 Dowód

92 Zwięźle o powodach nieuwzględnienia dowodu

93 . STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków

94 Lp.

95 Zarzut

96 3.1.

97 Zarzuty zawarte w apelacji Prokuratora

98 ☐ zasadny

99 ☐ częściowo zasadny

100 ☒ niezasadny

101 Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny

102 Rozważania w tej kwestii wypada rozpocząć od ogólnej konstatacji, iż wbrew twierdzeniom apelujących Prokuratora i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego kwestionujących ustalenia Sądu meriti odnośnie braku zawinienia wszystkich trzech oskarżonych w zakresie zarzucanych im przestępstw, Sąd Okręgowy dokonał wszechstronnej analizy wszystkich zgromadzonych dowodów w sposób wolny od błędów natury faktycznej oraz logicznej i w zgodzie z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego, kategorycznie i prawidłowo ustalając, iż zgromadzone w sprawie dowody nie dają jakichkolwiek podstaw do przypisania Z. E., E. A. i R. G. (1) sprawstwa i winy w zakresie zarzucanych im aktem oskarżenia przestępstw. Sąd Okręgowy w sposób wnikliwy i skrupulatny przeprowadził w niniejszej sprawie postępowanie dowodowe i w sposób zasługujący na akceptację rozważył wszystkie dowody i okoliczności ujawnione w toku rozprawy, a na ich podstawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne. Wbrew twierdzeniom Prokuratora – a bardziej nawet pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego (bo de facto to ten podmiot podniósł zarzut dokonania dowolnej oceny dowodów, gdyż Prokurator ograniczył się w większości do zakwestionowania procesu subsumpcji poczynionych ustaleń pod przepisy ustawy karnej naruszenia przepisów postępowania przez Sąd I instancji dopatrując się jedynie w dokonanej przez tenże Sąd ocenie dowodów jedynie w zakresie opinii biegłego z zakresu techniki i taktyki policyjnej, a dokładniej nawet nie tyle samej ocenie tego dowodu co oddaleniu wniosku o jego przeprowadzenie) – ocena materiału dowodowego dokonana została przy tym przez Sąd I instancji z uwzględnieniem reguł sformułowanych w przepisach art. 5 i 7 k.p.k., tj. domniemania niewinności i swobodnej oceny dowodów, jest oceną wszechstronną i bezstronną, nie narusza granic oceny swobodnej, jest zgodna – co wymaga szczególnego podkreślenia – z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego oraz nie zawiera błędów faktycznych lub logicznych. Wbrew odmiennym twierdzeniom zawartym w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego – nie ma żadnych podstaw ani do skutecznego kwestionowania dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, ani też – i to odnosi się już do obu apelacji – poczynionych na podstawie tegoż materiału ustaleń faktycznych w sprawie (poza jednym wyjątkiem o czym będzie bliżej mowa przy okazji omawiania apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego). Sąd I instancji dokonując oceny wiarygodności wyjaśnień oskarżonych, którzy konsekwentnie do popełnienia zarzucanych im przestępstw i do winy nie przyznawali się, stanowisko swoje w tej kwestii należycie oraz wystarczająco obszernie i przekonywująco uzasadnił.

103 Konfrontując zatem ustalenia faktyczne z przeprowadzonymi dowodami trzeba stwierdzić, że dokonana przez Sąd meriti rekonstrukcja zdarzeń (która zresztą – o czym jeszcze za chwilę – nie jest de facto przedmiotem zaskarżenia) i okoliczności w kontekście czynu, który w ocenie oskarżyciela publicznego miał stanowić przestępstwo (jakkolwiek oskarżonym postawiono oddzielne zarzuty, to przecież chodzi o jedno i to samo zdarzenie historyczne) będące przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie, nie wykazuje błędów i jest zgodna z przeprowadzonymi dowodami, którym Sąd dał wiarę i na nich się oparł. Dokonana przez Sąd I instancji ocena dowodów jest oceną logiczną, zgodną z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego i pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k. zwłaszcza w sytuacji, gdy nie została ona zasadnie niczym podważona. Nie mogą jej podważyć w szczególności – jakkolwiek obszerne – to jednak bardzo jednostronne i przy tym bardzo polemiczne w gruncie rzeczy apelacje przede wszystkim pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego i w o wiele mniejszym stopniu Prokuratora, którzy w istocie w ogóle nie zauważają i całkowicie pomijają wszystko to, co legło u podstaw zaskarżonego wyroku.

104 Sąd Apelacyjny pragnie zaś w tym miejscu ze szczególną mocą podkreślić, że wszechstronna ocena wszystkich dowodów i wynikających z nich okoliczności jest obowiązkiem nie tylko sądu orzekającego. Zasada ta obowiązuje także przy wyciąganiu wniosków przez strony procesowe, które przedstawiając własne stanowisko nie mogą opierać się na fragmentarycznej tylko ocenie dowodów z pominięciem tego wszystkiego, co może prowadzić do innych wniosków. Skarżący zaś przechodzą do porządku dziennego nad wszystkim tym co legło u podstaw rozstrzygnięcia Sądu I instancji i przedstawione zostało wystarczająco wyczerpująco (choć Sąd Apelacyjny pragnie silniej zaakcentować jeszcze jedną kwestię) w motywach zaskarżonego wyroku. Bez wykazania, że ocena dowodów wyrażona przez sąd orzekający jest sprzeczna z zasadami logiki i doświadczeniem życiowym, żadna ze stron procesowych nie uzyskuje uprawnienia do podważenia stanowiska sądu.

105 Jeszcze raz zatem konkludując należy podkreślić, iż Sąd Okręgowy w sposób bardzo staranny rozważył wszystkie dowody i okoliczności ujawnione w toku przewodu sądowego, na ich podstawie dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych – tych, które dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy są istotne – a które legły u podstaw należycie przeprowadzonego procesu stosowania prawa materialnego. Sąd Apelacyjny jedynie w dalszej części swego uzasadnienia podkreśli wagę jednego z ustaleń, które nie wybrzmiało należycie o czym będzie mowa dalej. Swe stanowisko przy w sposób z całą pewnością bardzo jasny i przekonywujący przedstawił w pisemnych motywach wyroku, które odpowiada wymogom wynikającym z przepisu art. 424 k.p.k., umożliwiając tym samym pełną kontrolę odwoławczą zaskarżonego rozstrzygnięcia.

106 Sąd Odwoławczy zastrzega przy tym od razu, iż złożona w sprawie apelacja pochodziła od Prokuratora, a w myśl art. 434 §1 k.p.k. Sąd Odwoławczy, w sytuacji wniesienia apelacji na niekorzyść oskarżonego, może orzec tylko w granicach zaskarżenia oraz w razie stwierdzenia uchybień podniesionych w środku odwoławczym. Sąd Apelacyjny oceniał więc czy faktycznie wymowa i ocena dowodów wskazanych w apelacji złożonej przez Prokuratora pozwala na przypisanie oskarżonym popełnienie przestępstw w takiej postaci, w jakiej zostały one sformułowane w zarzutach zawartych w akcie oskarżenia.

107 Odnosząc się zatem już wprost do zarzutów apelacyjnych Sąd Apelacyjny pragnie wskazać, iż w pełni podziela zawartą w motywach zaskarżonego wyroku argumentację na poparcie dokonanej przez Sąd Okręgowy takiej a nie innej oceny zgromadzonych dowodów oraz poczynionych i bardzo szczegółowo przedstawionych tak w części dotyczącej ustaleń jak i dotyczącej podstawy prawnej wyroku, ustaleń faktycznych jakie poczynił Sąd Okręgowy. Czyniąc tą argumentację także i własną Sąd odwoławczy odsyła do uzasadnienia zaskarżonego wyroku wskazując, iż – jak to przyjmuje się powszechnie w orzecznictwie – w sytuacji, kiedy Sąd odwoławczy podziela w pełni dokonaną przez Sąd pierwszej instancji ocenę dowodów, może zaniechać szczegółowego odnoszenia się w uzasadnieniu swojego wyroku do zarzutów apelacji, gdyż byłoby to zbędnym powtórzeniem argumentacji tego sądu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2009 r., w sprawie o sygn. III KK 381/08, opubl. Lex Nr 512100, postanowienia Sądu Najwyższego: z dnia 10 października 2007 r., w sprawie o sygn. III KK 120/07, opubl. Lex Nr 322853, z dnia 2 sierpnia 2006 r., w sprawie o sygn. II KK 238/05, opubl. Lex Nr 193046).

108 W uzupełnieniu tego co podniesiono w uzasadnieniu wyroku Sądu I instancji, niejako odnosząc się do wywodów zawartych w częściach motywacyjnych apelacji obu oskarżycieli swe rozważania Sąd Apelacyjny pragnie rozpocząć od zwrócenia uwagi na dwie bardzo istotne okoliczności.

109 Po pierwsze więc Sąd Apelacyjny wskazuje, iż de facto – co podkreślał także Sąd a quo – niesporne w sprawie są ustalenia faktyczne tak gdy idzie o sam przebieg interwencji Policjantów – przy czym chodzi nie tylko o zachowania oskarżonych ale również o wszystko to, co działo się po przyjeździe drugiego patrolu wyposażonego w taser – przed salonem (...) (...) przy ul. (...) (a w tym w szczególności z udziałem oskarżonych), jak i odnośnie tego wszystkiego co działo się z pokrzywdzonym tego dnia od momentu opuszczenia – wraz ze swoją matką – swego miejsca zamieszkania.

110 Gdy idzie o ustalenia w zakresie wszystkiego tego co działo się z I. M. od czasu, gdy wraz ze swoją matką – R. M. – udali się na grzyby do lasu na D. w S. (koło strzelnicy), do czasu gdy się rozdzielili, są one oczywiście trafne i prawidłowo w tym zakresie Sąd I instancji dokonując ich oparł się przede wszystkim na zeznaniach I. i R. M.. Wartości dowodowej ich depozycji (zwłaszcza R. M.) w tym zakresie nie sposób podważać. Co istotne przy tym, Sąd Apelacyjny w pełni akceptuje również te ustalenia jakie zostały poczynione odnośnie funkcjonowania pokrzywdzonego w okresie bezpośrednio poprzedzającym dzień, w którym doszło do zdarzenia będącego przedmiotem niniejszego postępowania. I w tym zakresie Sąd odwoławczy nie widzi powodów, dla których miałby kwestionować zeznania R. M., kiedy wskazywała ona, że jej syn od dawna zaprzestał brania leków (i to nie tyko regularnie ale w ogóle) mimo stwierdzonych dysfunkcji natury psychiatrycznej (k. 288v, 199) i że przez okres ok. tygodnia przed zdarzeniem zachowywał się inaczej, dziwnie (k. 1814, 31), co potwierdzili również biegli psychiatrzy i psycholog, którzy sporządzali opinię o stanie zdrowia psychicznego I. M. w związku z prowadzonym przeciwko niemu postepowaniu o przestępstwa popełnione na szkodę oskarżonych (por. zwłaszcza k. 1094). Żadna ze stron zresztą ustaleń tych nawet nie stara się podważać.

111 Podobnie rzecz ma się z ustaleniami Sądu I instancji – wbrew pozorom bardzo istotnymi dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy (o czym będzie jeszcze mowa, a co nie zostało wystarczająco mocno podkreślone w uzasadnieniu Sądu a quo) – w zakresie dotyczącym tego wszystkiego co działo się z I. M. po tym jak rozdzielił się ze swoją matką w lesie i najpierw sam poszedł dalej przez las w kierunku węzła drogowego w R. dokonując samookaleczenia się, a następnie co robił i z kim rozmawiał już w obrębie samego węzła na rondzie po wschodniej stronie ul. (...) i dalej – dokąd poszedł i w jakim był wówczas stanie po zaczepieniu przypadkowych osób, które tamtędy jechały samochodami na wspomnianym dopiero co rondzie – aż do momentu, gdy dotarł w pobliże salonu samochodowego (...) mieszczącego się przy ul. (...) w S.. Tak więc relacja samego I. M. dotycząca tego co robił po tym jak rozdzielił się ze swoją matką do czasu dotarcia na rondo na węźle R. w S. (k. 470v) jawi się jako spójna i zborna a przy tym znajduje choćby pośrednie potwierdzenie w wynikach oględzin miejsca stanowiącego drogę przemieszczania się I. M. (k. 103-106 i 107-108 wraz z dokumentacją fotograficzną – k. 613-617 i 624-635), z których wynika, iż odnaleziono liczne ślady krwi na drodze, którą przemieszczał się pokrzywdzony a w samym lesie odnaleziono fragmenty rozbitej butelki również ze śladami krwi. Dowody te w pełni potwierdzają dalej również relacje osób, które miały bezpośredni kontakt z pokrzywdzonym, a które wskazywały na to, że I. M. nie tylko, że nie zachowywał się normalnie (wykrzykiwał treści o charakterze religijnym, wypowiadał treści urojeniowe i o charakterze suicydalnym, modlił się przerywając modlitwy wulgaryzmami) ale nosił widoczne ślady obrażeń swym wyglądem wzbudzając strach. Słusznie więc w tym względzie Sąd Okręgowy oparł się na zeznaniach G. N. i G. E., którzy mieli kontakt z pokrzywdzonym na rondzie, przez które przejeżdżali swoimi samochodami oraz Z. R., na posesję której I. M. wszedł przez płot od tyłu działki wzbudzając swoim wyglądem przerażenie nie tylko samej świadek ale również pozostających pod jej opieką dwojga wnucząt. Również te ustalenia nie są przedmiotem krytyki apelacyjnej a Sąd Apelacyjny specjalnie je jeszcze raz, za Sądem Okręgowym, przywołuje i podkreśla albowiem mają one niebagatelne znaczenie dla rozstrzygnięcia jakie poddane zostało kontroli instancyjnej gdyż pokazują z jednej strony w jakim stanie pozostawał pokrzywdzony kiedy dotarł w okolice salonu (...)-caru, gdzie doszło do zdarzenia będącego przedmiotem niniejszej sprawy, z drugiej zaś – co nawet chyba istotniejsze – jaką wiedzę o stanie pokrzywdzonego posiadała Policja, do której bezpośrednio zwracały się telefonicznie osoby, które zetknęły się tego dnia z I. M., kiedy ten przemieszczał się z lasu na D. aż do miejsca zdarzenia, tj. w okolice salonu (...)-caru, wreszcie także sami oskarżeni co doskonale opisał Sąd I instancji w pisemnych motywach swego wyroku. Bardzo dobrze oddają to zresztą także znajdujące się na płycie CD umieszczonej w kopercie stanowiącej k. 246 nagrania trzech zgłoszeń jakie Policja otrzymała na temat pokrzywdzonego poruszającego się w rejonie R.. Waga tych ustaleń jest o tyle doniosła bowiem daje obraz tego, co przekazywano oskarżonym na temat pokrzywdzonego, w jakim znajduje się stanie psychicznym i fizycznym, kiedy ci udawali się na ul. (...) na polecenie dyżurnego Komisariatu Policji S. – (...) o czym będzie szerzej w dalszej części niniejszego uzasadnienia.

112 Wreszcie nie kwestionowane są ustalenia faktyczne, w sensie faktograficznym, tj. przedstawienia kolejno następujących po sobie zdarzeń, już w czasie od momentu kiedy I. M. przybył na miejsce zdarzenia i uklęknął przy słupie energetycznym na przeciwko salonu (...)-caru na ul. (...), do czasu zakończenia całego zdarzenia, tj. zatrzymania pokrzywdzonego przez Policjantów, którzy jako drugi patrol przybyli na miejsce zdarzenia i którzy – po tym jak pokrzywdzony oddalił się spod salonu, zatrzymali I. M. używając wobec niego tasera. Ta część zdarzenia została bowiem nagrana przez dwie kamery monitoringu umieszczone na budynku salonu samochodowego (...) i jest w związku z tym w sposób bardzo wyraźny i wolny od jakichkolwiek wpływów z zewnątrz udokumentowana nie pozostawiając wątpliwości co do przebiegu tego fragmentu zdarzenia. I w tym przypadku zatem apelujący Prokurator nie kwestionuje ustaleń poczynionych rzez Sąd Okręgowy a i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego kwestionuje ustalenia tylko co do jednej okoliczności, tj. czy pokrzywdzony biegnąc w kierunku E. A. miał rękę schowaną pod odzieżą o czym będzie jeszcze mowa przy okazji omawiania apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego.

113 Co istotne jednak, i co Sąd Apelacyjny szczególnie podkreśla w tym miejscu, żadna ze stron, w szczególności apelujący oskarżyciele, nie kwestionuje dokonanych przez Sad a quo ustaleń ani tyczących się tego jak wyglądał I. M., w szczególności że był zakrwawiony i nosił widoczne ślady obrażeń, ani tego jak zachowywał się pokrzywdzony będąc schowanym za betonową podstawą słupa energetycznego, tj. że wypowiadał treści świadczące o jego złej kondycji psychicznej (o charakterze religijnym i suicydalnym), że odgrażał się oskarżonym oraz groził że podetnie sobie tętnicę (żyłę) udową, odmawiał współpracy z przeprowadzającymi interwencję oskarżonymi grożąc im, że również wobec nich użyje noża, co ma niebagatelne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy.

114 Druga okoliczność, którą Sąd Apelacyjny pragnie w tym miejscu z całą mocą podkreślić, a która to właśnie nie wybrzmiała w należyty sposób w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, to kwestia tego jaki w ogóle charakter miała interwencja przeprowadzana przez oskarżonych.

115 W tej kwestii swe rozważania Sąd Apelacyjny pragnie rozpocząć od spostrzeżenia, że – co zresztą odnosi się bezpośrednio do drugiego z zarzutów postawionych w apelacji prokuratorskiej – zarówno akt oskarżenia jak i apelacja prokuratorska, ale również sporządzona w toku śledztwa opinia przez biegłego z zakresu taktyki i techniki interwencji służb mundurowych oraz walki wręcz i samoobrony mgr P. G. (1), opierają się na założeniu, że oskarżeni przeprowadzali interwencję polegającą na obezwładnieniu i zatrzymaniu I. M.. Najlepszym tego wyrazem są opisy czynów zarzuconych oskarżonym oraz tezy dowodowe jakie wynikają z prokuratorskiego postanowienia o dopuszczeniu dowodu z opinii wspomnianego biegłego. Tymczasem, co w ocenie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu wynika ewidentnie ze zgromadzonych dowodów, jest to założenie z gruntu błędne.

116 Niewątpliwie funkcjonariusze Policji, a w tym trzej oskarżeni oraz czwarty członek patrolu, który był kierowcą radiowozu, tj. asp. sztab. E. F., zostali zadysponowani na miejsce zdarzenia w wyniku otrzymanych przez Policję kilku zgłoszeń o zakrwawionym mężczyźnie jaki krążył po ulicach nieopodal węzła drogowego R. i znajdujących się w tym rejonie ulic (...) (por. stenogram nagrań zgłoszeń – k. 96-97 i k. 98 płyta CD zawierająca nagrania tych zgłoszeń). Oczywistym jest również, że celem podjętej interwencji było ustalenie stanu w jakim znajduje się osoba, której dotyczyło zgłoszenie oraz – jeśli będzie tego wymagała potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa tak samej tej osobie jak i innym, które mogą się w jej pobliżu potencjalnie znaleźć – jej ewentualne zatrzymanie bądź – wszak na miejsce zdarzenia skierowany został również, na żądanie oskarżonych, zespół ratownictwa medycznego – udzielenie asysty ratownikom medycznym, którzy tej osobie mieliby udzielić pomocy medycznej. Rzecz jednak w tym, że zebrane dowody wskazują na to, że w związku z tym, że sytuacja była dynamiczna, oskarżeni po przybyciu na miejsce – co trafnie dostrzega Sąd I instancji – podjęli decyzję, że ani nie dokonają oni samodzielnie zatrzymania I. M. ani nie będą asystować zespołowi ratownictwa medycznego w pomocy jakiej ci mieliby udzielić I. M., powstrzymując wręcz ratowników od podejmowania jakichkolwiek działań w stosunku do pokrzywdzonego (co widać na płycie nr 3), tylko zabezpieczą miejsce, w którym odnaleźli I. M. do czasu przybycia drugiego patrolu, który byłby wyposażony w środek przymusu bezpośredniego, który oskarżonym wydal się najodpowiedniejszy do przeprowadzenia czynności zatrzymania I. M., tj. paralizatora elektrycznego – tzw. tasera co zresztą spotkało się z akceptacją dyżurnego koordynującego działania Policji na terenie dzielnicy S. – (...).

117 Konstatacja ta ma zaś bardzo daleko idące konsekwencje gdyż całkowicie inaczej definiuje działania jakie faktycznie oskarżeni podjęli na miejscu po swym przybyciu. Oskarżeni – o czym dalej – nie dokonywali zatrzymania pokrzywdzonego, a jedynie zabezpieczali miejsce zdarzenia do czasu przybycia drugiego patrolu, który wyposażony będzie w taser. Mówiąc w uproszczeniu zatem, w ocenie Sądu Apelacyjnego oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstwa polegającego na nieprawidłowym wykonaniu czynności, od przeprowadzenia której oni de facto w ogóle odstąpili a do oddania przez nich strzałów do pokrzywdzonego doszło nie w wyniku podjęcia błędnej decyzji, że tylko w ten sposób będą mogli zatrzymać pokrzywdzonego lecz tylko i wyłącznie dlatego, że to pokrzywdzony zaatakował oskarżonych i to w czasie kiedy ci nie podejmowali wobec niego żadnych działań a jedynie zabezpieczali teren, na którym I. M. się znajdował, o czym będzie jeszcze mowa. Dodatkowo wskazać można też, iż właśnie odstąpienie od czynności zatrzymania pokrzywdzonego i wezwanie drugiego patrolu, który wyposażony byłby w taser, przy użyciu którego postanowiono zatrzymać I. M., przeczy w sposób zasadniczy głównej tezie apelacji prokuratorskiej, tj. że oskarżeni nie zachowali zasady gradacji środków przymusu bezpośredniego decydując się od razu na użycie broni. Sąd Apelacyjny jeszcze raz podkreśla, iż nie tylko, że zamiarem oskarżonych nie było w ogóle użycie broni w stosunku do pokrzywdzonego lecz ich zamiarem było jedynie zabezpieczenie miejsca, w którym przebywał I. M. i temu poświęcili swoje działania, a wyjęcie przez Policjantów broni na samym początku zdarzenia i skierowanie jej w stronę pokrzywdzonego wcale nie oznaczało, że oskarżeni chcieli broni tej w stosunku do I. M. użyć lecz było wyrazem dbania o własne bezpieczeństwo po tym jak uzyskali informacje od dyżurnego na temat osoby, którą mają znaleźć oraz – już na miejscu – po tym jak usłyszeli groźby I. M. o chęci użyciu wobec nich noża. Daleko idącym nadużyciem jest przy tym stwierdzenie przez Prokuratora, że wszyscy trzej oskarżeni „już po kilkunastu sekundach od wyjścia z radiowozu wyciągnęli z kabury broń palną i zaczęli mierzyć w kierunku I. M. i sytuacja taka trwała następnie niemal 6 minut” (podkr. S.A.). Jest to prostu oczywista nieprawda. Na nagraniu z monitoringu wszak doskonale widać, iż jakkolwiek rzeczywiście po ok. 25 sekundach po opuszczeniu radiowozu (płyta nr 2 z k. 164 – godz. 11.49.15) oskarżeni R. G. i E. A. (Z. E. broni w ogóle nie wyjmował a uczynił to dopiero wówczas, kiedy pokrzywdzony rzucił się na E. A.[!]) wyciągnęli broń ale nie jest też prawdą, że trzymali ją wyciągniętą i skierowaną w stronę pokrzywdzonego przez następne 6 minut. Oskarżeni E. A. i R. G. niemal od razu broń opuścili kierując lufy ku ziemi i w niedługim czasie w ogóle schowali je do kabur. Na płycie nr 3 widać doskonale jak o godz. (...) a więc po upływie niespełna pół minuty, R. G. (1) chowa broń do kabury (!), a E. A., jakkolwiek trzyma ją w ręku, to jednak skierowaną lufą w ziemię przy czym to ten Policjant niejako przez cały czas kontroluje co robi pokrzywdzony ubezpieczając w ten sposób pozostałych Policjantów (w tym także czwartego z nich E. F.), którzy zajmowali się zabezpieczaniem miejsca zdarzenia. Zresztą z nagrania na płycie nr 2 widać doskonale, że również E. A. o godz.(...) schował broń do kabury a wyjął ją ponownie o (...) i to celując lufą w ziemię a dopiero o (...)(a więc na 5 sek. przed atakiem pokrzywdzonego) skierował ją w kierunku oskarżonego. Oskarżeni R. G. i Z. E. natomiast w ogóle dobyli pistoletów z kabur dopiero w momencie, kiedy pokrzywdzony poderwał się i ruszył w kierunku E. A., tj. o godz. (...). Tak więc wbrew temu co – z całą pewnością intencjonalnie (by podkreślić karygodność działania oskarżonych i zaakcentować rzekome negatywne nastawienie oskarżonych do pokrzywdzonego) – Prokurator wskazał całkowicie nieprawdziwie w uzasadnieniu apelacji nie tylko, że oskarżeni przez 6 minut nie celowali z broni służbowej w kierunku pokrzywdzonego ale nie jest prawdą i to, który z oskarżonych i jak długo miał wyciągniętą i skierowaną w kierunku pokrzywdzonego broń. Prokurator nie dostrzega więc ani tego, że Z. E. w ogóle nie wyciągał broni do momentu, kiedy pokrzywdzony rzucił się na E. A., a w odniesieniu do pozostałych dwóch oskarżonych, że albo szybko broń schowali do kabury jeszcze na początku interwencji (R. G.) albo, mając ją wyjętą, kierowali lufy w ziemię (E. A.).

118 Za Sądem Okręgowym nadto wskazać należy, iż – którego to ustalenia zresztą nie kwestionują apelujący – oskarżeni udając się na interwencję, będąc już na miejscu w rejonie pomiędzy rondem przy węźle R. a placykiem u zbiegu ulic (...), dysponowali informacjami, z których wynikało, że w tym rejonie przemieszcza się zakrwawiony mężczyzna oraz że Policja otrzymała zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny właśnie w tym rejonie. Po zlokalizowaniu pokrzywdzonego oskarżeni, po opuszczeniu radiowozu – którego to ustalenia również nikt nie podważa – od razu usłyszeli od pokrzywdzonego, że jest on w posiadaniu noża oraz żądanie by do niego nie podchodzili połączone z kierowanymi przez I. M. groźbami z jednej strony, że nożem tym przetnie sobie tętnicę udową, z drugiej zaś, że użyje noża w stosunku do oskarżonych jeśli ci zdecydują się do niego podejść. Co więcej, pokrzywdzony artykułował wobec nich treści świadczące o jego kiepskiej kondycji psychicznej a wręcz o tym, że może być on chory psychicznie na co trafnie wskazywał także Sąd Okręgowy. Dodać też od razu trzeba, że Ł. M. klęczał za betonową płytą u podstawy słupa energetycznego tak, że oskarżeni jakkolwiek spostrzegli, że jest on cały zakrwawiony, to nie widzieli całej jego sylwetki w szczególności nie mieli możliwości zobaczenia czy pokrzywdzony trzyma coś w prawej ręce czy też nie. To zapewne spowodowało, że dwaj z oskarżonych po wyjściu z radiowozu, na samym początku podjętych przez siebie czynności, wyjęli z kabur broń służbową co widać doskonale na nagraniach z monitoringu ale – co wykazano przed momentem – absolutnie nie jest też tak, jak całkowicie nieprawdziwie przedstawia to Prokurator w uzasadnieniu apelacji, że cały czas wszyscy trzej oskarżeni mierzyli ze swej broni służbowej w I. M..

119 Taki obraz sytuacji spowodował jednak przy tym trzy reakcje oskarżonych. Po pierwsze, poprzez radiostację zdecydowano się wezwać na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Po wtóre, zadecydowano o wezwaniu tą samą drogą wsparcia poprzez przysłanie drugiego patrolu dysponującego paralizatorem elektrycznym i po trzecie – zadecydowano o odstąpieniu do czasu przyjazdu drugiego patrolu wyposażonego w taser od podejmowania jakichkolwiek działań w stosunku do pokrzywdzonego, który w tym czasie cały czas odgrażał się Policjantom nie chcąc wykonywać ich poleceń. Wszystkie te decyzje spotkały się z akceptacją dyżurnego Komisariatu Policji S. – (...) G. koordynującego działania Policji.

120 To, że oskarżeni odstąpili od zatrzymania pokrzywdzonego doskonale widać zresztą na nagraniach z monitoringu (płyty 2 i 3 umieszczone w kopercie stanowiącej k. 164). Po wyjściu z radiowozu pierwszy w stronę pokrzywdzonego udał się R. G. (1) (płyta 2 godz. (...) na nagraniu), który po krótkim czasie przystanął przy drzewie starając się nawiązać rozmowę z pokrzywdzonym ((...)) i zwrócił się do pozostałych oskarżonych ((...)), którzy za nim podeszli, tj. E. A. (ten wyżej ekranu) i Z. E.. Od momentu wyjścia z radiowozu Policjanci mieli broń schowaną w kaburach i R. G. i E. A. wyciągnęli ją niemal równocześnie po ok. 25 sekundach po opuszczeniu radiowozu ((...)) – zapewne usłyszawszy groźby kierowane przez I. M. pod swoim adresem o czym wyjaśniał R. G. (k. 1790), wiarygodności wyjaśnień którego nikt nie kwestionuje. Po krótkim czasie jednak Policjanci najpierw – czego żaden ze skarżących już nie dostrzega – opuścili broń i trzymali ją skierowaną lufami w ziemię a następnie w ogóle schowali ją do kabur o czym była mowa przed momentem. Ponownie broń została wyciągnięta przez Policjantów (z wyjątkiem E. A.) z kabur i skierowana w pokrzywdzonego właściwe dopiero z momentem, kiedy to I. M. ruszył w kierunku E. A..

121 Co więcej z zapisu monitoringu wynika niezbicie, iż zorientowawszy się w sytuacji oskarżeni – co widać na nagraniu z płyty 3 mniej więcej od godz. (...)– cały czas (i to całą czwórką) prowadząc dialog z pokrzywdzonym, skupili się bardziej na zabezpieczeniu terenu, tj. przede wszystkim by nikt inny nie zbliżał się do tego miejsca (np. o (...) R. G. (1) ręką pokazuje by kierujący nadjeżdżającym pojazdem nie wjeżdżał w ulicę (...), a o godz. (...) E. F. wycofuje radiowóz tak by fizycznie zagrozić wjazd w ulicę, na której rozgrywała się cała akcja) konsultując tak ze sobą jak z ośrodkiem dowodzenia (po to do samochodu podchodzą E. F. (...) i E. A. (...)by drogą radiową łączyć się z dyżurnym) oraz przygotowywali się do ewentualnego udzielenie pomocy – R. G. wyjął z radiowozu torbę z zestaw do udzielenia pierwszej pomocy (godz. (...)). Wynika to zresztą także z wyjaśnień samych oskarżonych oraz zeznań E. F., których wiarygodności nikt w tym zakresie nie kwestionuje a także z zabezpieczonych rozmów prowadzonych przez oskarżonych drogą radiową z dyżurnym. Cały czas przy tym starają się uspokoić pokrzywdzonego (por. np. gest R. G. o godz. (...)) nie mając możliwości obserwacji całego ciała I. M., który uklęknął za betonową podstawą słupa elektrycznego i to w taki sposób, że był lekko obrócony w prawą stronę tak, że Policjanci nie byli w stanie zobaczyć co pokrzywdzony robi prawą ręką i czy cokolwiek w niej trzyma. Informacje o pokrzywdzonym uzyskują zresztą również także od Z. R. przez nieruchomość której pokrzywdzony przeszedł wzbudzając przerażenie wnucząt tego świadka co również doskonale widać na nagraniach z monitoringu (płyta nr 2 godz. (...)).

122 Również nagrania rozmów prowadzonych przez oskarżonych z centrum dowodzenia (dyżurnym) potwierdza najpierw to, jakie informacje o pokrzywdzonym uzyskali oskarżeni, którzy zostali wysłani w rejon R. w celu odnalezienia pokrzywdzonego a dalej także, a wręcz to przede wszystkim, jakie były zamiary oskarżonych względem I. M.. Sąd Apelacyjny zatem zwraca uwagę zwłaszcza na treść rozmów prowadzonych przez oskarżonych z dyżurnym Komisariatu Policji S. – (...) w S. od godz. (...) (stenogram k. 395). Ich przywołanie podobnie jak uczynił to Sąd Okręgowy) jest konieczne żeby zobrazować właśnie to, że zarówno Prokurator jak i biegły sporządzający opinię przyjęli błędne założenie, że oskarżeni chcieli sami dokonać zatrzymania I. M.. Tak więc najpierw Policjanci, a konkretnie świadek E. F. na polecenie R. G. (por. wyjaśnienia A. Myla k. 1790v i zeznania E. F. – k. 950), zlokalizowawszy po poszukiwaniach pokrzywdzonego, zameldowali dyżurnemu: „słuchaj mamy pana z nożem przyłożonym do swojego ciała, poprosimy o karetkę na tego A. przy pol-carze”. Dalej, opisując jak przebiega interwencja, E. F. informuje dyżurnego: „na razie z panem rozmawiałem yyy, że tak powiem yyy z odległości widzę, że ciurkiem panu krewka leci, tak że może zaraz odpłynąć nam” by wreszcie wprost określić swoje zamiaru co do tego, co Policjanci zamierzają dalej robić, stwierdzając wprost: „słuchaj my nie podchodzimy do pana bo pan nam grozi, że sobie krzywdę zrobi, podetnie yyy mmm tętnicę udową albo nam bez nas będzie atakował, tak że stoimy na razie (…) masz kogoś na wózku z prądem?”. Dalsze rozmowy z dyżurnym również wskazują na to, że oskarżeni nie mieli zamiaru podejmować żadnych czynności wobec pokrzywdzonego tylko czekali na przyjazd patrolu z paralizatorem – „trzy siedem zero osiem siedem osiem trzydzieści jak daleko mamy wsparcie (…) super, czekamy” (k. 396). Ten fragment rozmów prowadzonych przez E. F. z dyżurnym w sposób jednoznaczny przeczy zatem tezie, że oskarżeni – jak to postawiono im w zarzucie – chcieli zatrzymać I. M. i dokonując tej czynności przekroczyli uprawnienia nie zachowując gradacji środków przymusu bezpośredniego, używając od razu broni palnej. Dalsza część nagrania wskazuje zresztą, że od czasu zgłoszenia potrzeby zastosowania wobec pokrzywdzonego paralizatora elektrycznego, dyżurny poszukiwał patrolu, który miałby na wyposażeniu paralizator a po jego zidentyfikowaniu, natychmiast skierował go w miejsce, gdzie znajdowali się pokrzywdzony i oskarżeni o czym dyżurny zresztą informował oskarżonych już po tym jak ci oddali strzały w kierunku I. M. (k. 395-397).

123 Kategorycznie więc nie zgadza się Sąd Apelacyjny z bardzo emocjonalnym stwierdzeniem autora apelacji, który na jej piątej stronie stawia dość swoiste w swej treści pytanie retoryczne: „Czy to, że ustawa nie wymienia celowania do człowieka jako wykorzystywania broni palnej, to oznacza, że policjanci mogą przyjeżdżać na każde wezwanie i »wymachiwać« bronią bez żadnego zastanowienia co robią?”. Otóż nie, zgromadzone dowody wskazują, że Policjanci ani nie „wymachiwali” bronią ani nie działali „bez zastanowienia” jak chciałby to widzieć Prokurator, który w ogóle nie dostrzega dowodów, o których była mowa przed momentem i faktów z nich wynikających.

124 Rekapitulując zatem tą część wywodów Sąd Apelacyjny, odnosząc się do zarzutów wyartykułowanych w apelacji prokuratorskiej, wskazuje, iż nie zasługiwały one na uwzględnienie. Gdy idzie o drugi w kolejności zarzut Sąd Apelacyjny pragnie podnieść, iż jest on niezasadny z tego względu, że istotnie sporządzona w toku śledztwa opinia biegłego z zakresu taktyki i techniki interwencji służb mundurowych oraz walki wręcz i samoobrony mgr P. G. (1) jawi się jako nieprzydatna dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Pomijając nawet, skądinąd słuszne uwagi Sądu I instancji, iż treść części tezy dowodowej postanowienia prokuratorskiego daleka jest od doskonałości (czego najdobitniejszym przykładem jest pkt 9 tezy dowodowej – to nie biegły jest wszak władny do wskazania, który z Policjantów ewentualnie przekroczył swoje kompetencje lub nie dopełnił obowiązków lecz rozstrzyga o tym Sąd po skierowaniu aktu oskarżenia) a i sama opinia w części oparta jest na materiale dowodowym, którego biegły nie miał prawa wykorzystać (zeznania złożone przez oskarżonych w charakterze świadków) Sąd Apelacyjny jeszcze raz wskazuje, że opinia ta, jak i ocena zdarzenia wyrażona przez Prokuratora w akcie oskarżenia, jest oparta na całkowicie błędnym założeniu, a mianowicie, że oskarżeni dokonywali zatrzymania I. M.. Gdyby było tak, że oskarżeni chcieli obezwładnić i zatrzymać I. M. i od razu użyli w tym celu broni służbowej, opinia ta miałaby sens choć nawet i wówczas to do oceny Sądu należałoby czy oskarżeni użyli broni w sposób prawidłowy, w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Sąd Apelacyjny oczywiście absolutnie nie podważa wiedzy i doświadczenia biegłego mgr P. G. (2) niemniej zauważa, iż jak to powszechnie podnosi się w doktrynie i orzecznictwie podstawową przesłanką sięgnięcia przez organy procesowe po opinię biegłego jest ustalenie, że dla stwierdzenia okoliczności niezbędne jest posiadanie wiadomości specjalnych. Chodzi tu więc o wiadomości, które nie są wiedzą powszechną zgodną z rozwojem społecznym, czy też – jak ujął to Sąd Najwyższy – wiedzą, która jest dostępna dla dorosłego człowieka o odpowiednim doświadczeniu życiowym i wykształceniu (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 1976 r. w sprawie o sygn. II KR 48/76, LEX nr 19186), gdyż taka może być zastąpiona wiedzą i doświadczeniem sędziowskim (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 grudnia 2010 r. w sprawie o sygn. II KK 291/10, LEX nr 694543). Jak to jednak zastrzega się „wiadomości specjalne nie obejmują wiedzy z zakresu prawa, chyba że chodzi tu o prawo obce” (V., Sadzik, Zgryzek, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, 2011 r., t. 1, s. 1104), a do tego sprowadza się ocena zachowania się oskarżonych będącego przedmiotem osądu w niniejszej sprawie. Rzeczą Sądu I instancji było więc nie tylko maksymalnie wierne odtworzenie przebiegu wydarzeń i zdefiniowanie działań podjętych przez oskarżonych ale i poddanie ich ocenie w świetle obowiązujących norm prawnych.

125 Rzecz jest przy tym także w tym, i to wymaga jeszcze raz szczególnego podkreślenia, że stanowisko Prokuratora zasadniczo różni się od tego co ustalił Sąd I instancji. O ile Prokurator twierdzi, że oskarżeni dokonywali zatrzymania I. M. i przeprowadzając tą czynność postąpili – co stara się wykazywać opinią biegłego – w sposób niewłaściwy, w szczególności użyli środków przymusu bezpośredniego w sposób niezgodny z ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i bron i palnej, o tyle z ustaleń Sądu I instancji jasno wynika, że oskarżeni, stwierdziwszy po przybyciu na miejsce, że mają do czynienia z osobą potencjalnie niebezpieczną, odstąpili od zatrzymania pokrzywdzonego ograniczając się do zabezpieczenia miejsca, w którym I. M. przebywał nie stosując przy tym wobec niego żadnych środków przymusu bezpośredniego. Środek taki – w postaci tasera – miał dopiero zostać użyty po jego dostarczeniu przez inny patrol Policji o co oskarżeni zwrócili się do dyżurnego drogą radiową. W konsekwencji Sąd I instancji – choć nie nadał temu jednoznacznego wyrazu w uzasadnieniu – trafnie przyjął, że broń została użyta przez oskarżonych nie w związku z tym, że dokonywali oni zatrzymania I. M. lecz dlatego, że zostali oni przez I. M. zaatakowani. Jak to wykazywano powyżej oskarżeni odstąpili od samodzielnego zatrzymania pokrzywdzonego i zadecydowali by do jego zatrzymania wykorzystać środek przymusu bezpośredniego jakim jest paralizator elektryczny, którego oni nie mieli na wyposażeniu. W tym celu ograniczyli się do zabezpieczenia miejsca, w którym przebywał Ł. M. i drogą radiową poprosili o wsparcie innego patrolu, który w taki taser byłby wyposażony. Intencją oskarżonych w ogóle nie było więc używanie broni palnej w rozumieniu ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (t.j. Dz. U. z 2025 r., poz. 555 – dalej u.ś.p.b.) a to, że do jej użycia przez oskarżonych doszło wynikało nie z chęci wykorzystania jej dla osiągnięcia celu jakim miało być zatrzymanie I. M. (od razu zastrzeżmy – niekoniecznie przez oskarżonych) lecz dlatego, że I. M. dopuścił się ataku na oskarżonych (w związku z czym zresztą Prokurator wszczął przeciwko niemu śledztwo, które umorzył jedynie z uwagi na stan zniesionej poczytalności I. M.), którzy działaniem I. M. poczuli się zagrożeni co wpisuje się w regulację zawartą w art. 45 pkt 1 lit. a u.ś.p.b. i w kategoriach działania w warunkach obrony koniecznej ich zachowanie należy rozpatrywać. Z tych to względów sporządzona przez biegłego opinia okazała się być nieprzydatną – została wydana na całkowicie błędnym założeniu.

126 W konsekwencji za całkowicie błędną uznał dalej Sąd Apelacyjny konstatację Prokuratora (a to przechodząc już do zarzutu pierwszego), że „sąd błędnie przyjął, że oskarżonym nie można przypisać winy w zakresie użycia przez nich środków przymusu bezpośredniego w postaci użycia broni palnej w sytuacji gdy możliwe było użycie innych środków będących na wyposażeniu oskarżonych”. Owa teza zasadza się właśnie na założeniu, że oskarżeni użyli broni w celu zatrzymania pokrzywdzonego a to założenie jest całkowicie błędne. Zgromadzone dowody jednoznacznie bowiem w ocenie Sądu Apelacyjnego wskazują, że oskarżeni podjęli decyzję, że sami pokrzywdzonego zatrzymywać nie będą lecz że wezwą posiłki w postaci drugiego patrolu wyposażonego w taser, który wydał się im środkiem najodpowiedniejszym do zatrzymania I. M. bezpiecznego tak dla samego pokrzywdzonego ale również – z uwagi na świadomość stanu w jakim znajduje się pokrzywdzony (pobudzony, zakrwawiony, wypowiadający treści wskazujące na złą kondycję psychiczną oraz kierujący pod adresem Policjantów groźby pozbawienia życia, podejrzenie posiadania noża) – dla samych osób, które miałyby I. M. zatrzymać. Paradoksalnie można wręcz w tym miejscu podkreślić, że oskarżeni właśnie, wbrew temu co twierdzi Prokurator, zachowali się w zgodzie z zapisami ustawy. Wszak – do czasu kiedy zostali przez Ł. M. zaatakowani – nie użyli wobec niego broni lecz zadecydowali o tym by użyć wobec niego środek przymusu bezpośredniego o dużo mniejszej dolegliwości – paralizator elektryczny czyli taser. Z tego powodu nie podjęli żadnych czynności wobec niego tylko oczekiwali na przybycie patrolu z taserem, o co sami poprosili dyżurnego.

127 Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby sami w ten taser byli wyposażeni udając się na miejsce interwencji ale tak się nie stało. S. wyposażone w taser były wykorzystywane do zabezpieczenia innych wydarzeń jakie miały miejsce tego dnia w S.. Trzeba pamiętać, że zdarzenie miało miejsce w dniu, w którym przypadała uroczystość Najświętszego (...) i (...) (...) (tzw. święto Bożego Ciała) z czym w tradycji katolickiej wiąże się organizowanie procesji z Najświętszym Sakramentem w przestrzeni publicznej. Takie też procesje, a w tym główna organizowana po mszy św. w Katedrze, odbywała się tego dnia w S. na X. (obszar działania podległy Komisariatowi Policji S. – (...) co sądowi wiadomo z urzędu) i H.. Tam też zostały skierowane patrole wyposażone w tasery dla zabezpieczenia spokojnego przebiegu tej procesji (co wynika wprost choćby z treści rozmów dyżurnego Komisariatu Policji S. – (...) z oskarżonymi, kiedy ci prosili o przybycie patrolu posiadającego na wyposażeniu taser – k. 395) jako, że Policja dysponowała informacjami, które wskazywały na to, że planowano zakłócenie przebiegu tej uroczystości (k. 436-437).

128 Sąd Apelacyjny nie wątpi również, że realnym i możliwym do przewidzenia był scenariusz taki, że pokrzywdzonego staranoby się obezwładnić i zatrzymać bez użycia tasera a przy wykorzystaniu innych środków przymusu bezpośredniego jak np. pałka typu tonfa będąca na wyposażeniu oskarżonych czy gazu łzawiącego. To jednak, że tak się nie stało nie oznacza niejako per se, że działanie oskarżonych uznać należy za źle przeprowadzoną czynność zatrzymania pokrzywdzonego. Jak już to wskazywano powyżej – czego najdobitniejszym wyrazem są rozmowy prowadzone przez E. F. z dyżurnym – oskarżeni odstąpili o czynności zatrzymania i postanowili ograniczyć swe działania do zabezpieczenia miejsca, w którym przebywał I. M. do czasu przybycia drugiego patrolu, który – przy użycia tasera – dokonałby obezwładnienia i zatrzymania pokrzywdzonego. Uczynili to przy tym w porozumieniu i za pełną akceptacją dyżurnego koordynującego działania Policji.

129 To prawda, oskarżeni są funkcjonariuszami pionu prewencji. Wynika to jednak z faktu takiej a nie innej organizacji struktur Policji. De facto jednak wszyscy czterej Policjanci (tj. oskarżeni i E. F.), którzy przybyli na miejsce byli przecież przewodnikami psów, których praca ma dość szczególny charakter i którzy na co dzień w tego rodzaju interwencjach nie biorą udziału i nie mają w związku z tym takiego doświadczenia jak inni Policjanci z pionu prewencji. Sam zespół skierowany do tego zdarzenia zresztą wskazuje na niecodzienność i – wynikającą zapewne ze stanu podległych dyżurnemu tego dnia patroli policyjnych oraz dynamiki zdarzeń wymagających „obsługi” i zabezpieczenia przez Policję – swoistą przypadkowość udziału przez nich w tego rodzaju interwencji. Przecież patrol, który tworzyli oskarżeni i E. F. składał się z czterech przewodników psów a w radiowozie owe cztery psy się znajdowały. Nie trzeba zaś żadnej szczególnej wiedzy z zakresu technik policyjnych by stwierdzić, że tego rodzaju patrole używane są raczej do zabezpieczenia zdarzeń masowych takich jak np. mecze, manifestacje, itp. i zapewne w związku z koniecznością ewentualnego zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom procesji Bożego Ciała taki patrol w ogóle został sformowany, a nie do zatrzymywania pojedynczych osób.

130 Nie sposób zatem dziwić się oskarżonym, którzy – nie mając wystarczającego doświadczenia w tym zakresie – zdecydowali się na zmianę charakteru podjętej przez siebie interwencji i odstąpili od obezwładnienia i zatrzymania pokrzywdzonego a ograniczyli się jedynie do zabezpieczenia miejsca, w którym on przebywał do czasu przybycia drugiego patrolu wyposażonego w taser. Taki sposób działania wydał im się najwłaściwszy i najbezpieczniejszy tak dla pokrzywdzonego, osób postronnych, jak i ich samych. Działanie to, na co słusznie zwraca uwagę również Sąd Okręgowy, znalazło akceptację dyżurnego koordynującego działania Policji w związku z otrzymanymi zgłoszeniami o krążącym po ulicach zakrwawionym mężczyźnie wypowiadającym treści świadczące o złej kondycji psychicznej i grożącym przemocą tak w stosunku do siebie jak i innych osób. Za całkowicie nieuzasadnioną i całkowicie sprzeczną ze zgromadzonymi dowodami Sąd Apelacyjny uznaje zatem stawianą przez Prokuratora tezę, że „w niniejszej sprawie (…) oskarżeni zlekceważyli i złamali te zasady (użycia środków przymusu bezpośredniego – dop. S.A.). Jak wynika z zapisu monitoringu, podczas zdarzenia oskarżeni nawet przez moment nie rozważali użycia wobec pokrzywdzonego innych łagodniejszych środków zamiast broni palnej” (str. 5 apelacji). Jest dokładnie odwrotnie. Zgromadzone dowody, a w szczególności zapis rozmów prowadzonych przez E. F. z dyżurnym Komisariatu Policji S. – (...), bezsprzecznie wskazują na to, że oskarżeni zadecydowali o tym by zastosować wobec pokrzywdzonego środek przymusu bezpośredniego w postaci tasera.

131 Użycie przez oskarżonych broni nie miało przecież na celu spowodowanie obezwładnienia i zatrzymania pokrzywdzonego jak to stara się przedstawiać Prokurator lecz było jedynie ich reakcją i odpowiedzią na zachowanie się pokrzywdzonego względem nich, odparciem jego zamachu. Ich działanie zatem winno zostać poddane ocenie pod kątem tego czy wyczerpało ono znamiona kontratypu ustawowego w postaci działania w obronie koniecznej. Nie kwestionując zatem wywodów Prokuratora co do wynikających z ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej zasad użycia tychże środków Sąd Apelacyjny stwierdza, że nie mają one w ogóle odniesienia do zdarzenia będącego przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie.

132 Mając na uwadze wszystko to co powiedziano dotychczas za bezprzedmiotową uznaje Sąd Apelacyjny także polemikę pomiędzy Prokuratorem a Sądem I instancji ci do tego czy i na jakich warunkach było możliwym użycie wobec I. M. siły fizycznej czy innych środków przymusu bezpośredniego, tj. psów służbowych pałek typu tonfa czy miotaczy gazowych. Jak to bowiem wskazano powyżej, oskarżeni zadecydowali o tym, i spotkało się to z pełną akceptacją dyżurnego Komisariatu Policji S. – (...), by do obezwładnienia I. M. użyć paralizatora elektrycznego (tasera). Zasadności użycia tego środka przymusu nie kwestionuje zaś nawet sam apelujący Prokurator. Nie mają zaś większego sensu rozważania teoretyczne czy można było dokonać obezwładnienia i zatrzymania I. M. stosując siłę fizyczną czy środki przymusu bezpośredniego w postaci gazu łzawiącego, pałki typu tonfa czy psów służbowych skoro oskarżeni zatrzymania I. M. ostatecznie nie przeprowadzali.

133 Tak więc, definiując zarzut prokuratorski odnośnie obrazy prawa materialnego jako tyczący się tego czy oskarżeni używając wobec I. M. broni palnej działali w obronie koniecznej Sąd Apelacyjny zważył co następuje.

134 W tej kwestii należy rozważania rozpocząć od krótkich rozważań natury teoretycznej.

135 Kontratyp obrony koniecznej przez ustawodawcę został uregulowany w art. 25 § 1 k.k., który stanowi, że nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Jak to zatem podkreśla się w orzecznictwie „obrona konieczna jest prawem podmiotowym człowieka pozwalającym mu bronić dóbr własnych lub cudzych. Napadniętemu przysługuje wszak prawo do korzystania ze wszystkich środków obrony, które umożliwiają mu uzyskanie przewagi nad napastnikiem, gdyż tylko wtedy może dojść do odparcia zamachu. O. większa przewaga napastnika, tym drastyczniejsze środki wolno stosować napadniętemu. Oznacza to, że obrona musi swą intensywnością zawsze przewyższać intensywność zamachu” (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 16 listopada 2022 r. w sprawie o sygn. II AKa 135/22, LEX nr 3485901). Kontratyp ten zatem sprowadza się do wyłączenia odpowiedzialności karną za czyn realizujący znamiona czynu zabronionego pod groźbą kary z powodu braku bezprawności popełnionego czynu. Innymi słowy – czyn popełniony w obronie koniecznej jest legalny a owa legalność zachowania w obronie koniecznej wynika z zachodzenia kolizji dóbr chronionych prawem (posiadających wartość społeczną), której nie da się uniknąć bez poświęcenia jednego z kolidujących dóbr (dobra napastnika). Poświęcenie tego właśnie dobra uzasadnione jest potrzebą ochrony dobra zagrożonego zamachem, a ponadto potrzebą ochrony zaatakowanego bezprawnym zamachem porządku prawnego. Jak stwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia (...) r. w sprawie o sygn. (...) (LEX nr 18683) „instytucja obrony koniecznej ma na celu nie tylko ochronę dobra bezprawnie i bezpośrednio zaatakowanego, ale również kształtowanie zasady, że prawo nie powinno ustępować przed bezprawiem”. W przypadku obrony koniecznej w kolizji pozostają więc zawsze z jednej strony dobro napastnika, a z drugiej strony dobro zagrożone zamachem i zaatakowany zamachem porządek prawny. Zastrzec jednak należy, iż w przypadku obrony koniecznej, odmiennie od uregulowanego w art. 26 k.k. działaniu w stanie wyższej konieczności, „zasada proporcjonalności dóbr nie obowiązuje” i samo dobro zagrożone zamachem może być wartości niższej od dobra napastnika z zastrzeżeniem wszakże, że „dla odparcia zamachu można stosować tylko takie środki, które w konkretnej sytuacji są konieczne” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lutego 1972 r. w sprawie o sygn. IV KR 337/71, LEX 18412) a więc, że jakkolwiek „instytucja obrony koniecznej pozwala na użycie każdego niezbędnego środka obrony w celu odparcia zamachu na zdrowie czy życie” to jednak „narzędzie i sposób obrony muszą być użyte w granicach konieczności” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 7 lutego 2006 r. w sprawie o sygn. II AKa 4/06, LEX nr 245367). Potrzeba ochrony porządku prawnego różni obronę konieczną od stanu wyższej konieczności. Celem obrony koniecznej, jako instytucji prawa karnego jest ochrona zaatakowanych dóbr przed grożącym im ze strony napastnika naruszeniem (por. A. Zoll, Komentarz do art. 25, w: W. Wróbel, Kodeks karny. Część ogólna. Tom I. Cześć I. Komentarz do art. 1-52, wyd. V, Warszawa 2016).

136 W literaturze podkreśla się, że prawo do obrony koniecznej jest prawem samoistnym, co oznacza, iż korzystanie z niego nie doznaje ograniczeń, w szczególności nie można odmawiać prawa do czynnej obrony wymaganiem, aby nie istniał inny sposób uniknięcia zamachu (zob. A. Marek, Obrona konieczna, s. 96-97; A. Wąsek [w:] O. Górniok i in., Komentarz, t. I, s. 327; M. Filar, {w:] Kodeks Karny. Komentarz, s. 81; L. Gardocki, Granice obrony koniecznej, PiP z 1993 r., z. 7–8, s. 60, A. Grześkowiak, Komentarz do art. 25, w: A. Grześkowiak, K. Wiak [red.], Kodeks karny. Komentarz, wyd. 8, 2024, Legalis). Samoistność obrony koniecznej potwierdzał także Sąd Najwyższy w wielu swych orzeczeniach stwierdzając m.in. w wyroku z dnia 14 maja 1984 r. w sprawie o sygn. II KR 93/84, LEX 17594) wprost, że „obrona konieczna jest instytucją samoistną”, czy w wyroku z dnia 9 kwietnia 2002 r. w sprawie o sygn. V KKN 266/00, LEX nr 52941) – „pogląd o subsydiarności obrony koniecznej sprzeczny jest z samym brzmieniem przepisu art. 25 § 1 k.k. Odrzucony został całkowicie zarówno w nauce prawa karnego, jak i w judykaturze (z wyłączeniem jednak sytuacji określonej w art. 2 ust. 2 lit. a Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności). Prawo do obrony koniecznej ma bowiem charakter nie subsydiarny, lecz samoistny”.

137 Idąc dalej wskazać trzeba, iż na instytucję obrony koniecznej składają się zatem następujące warunki: 1) zamach i jego odparcie (obrona), 2) konieczność obrony oraz 3) współmierność jej sposobu do niebezpieczeństwa zamachu. Innymi słowy prawo do obrony koniecznej przysługuje każdemu, kto odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na dobro chronione prawem.

138 Przez „zamach" rozumie się takie zachowanie człowieka, które stwarza realne zagrożenie dla dobra chronionego prawem. Zamachem najczęściej jest działanie o charakterze agresywnym, ale wymaga odnotowania, że może on również polegać na zaniechaniu naruszającym lub zagrażającym dobru prawnemu, co uzasadnia podjęcie działań obronnych (np. dysponent pomieszczenia może usunąć intruza, który odmawia jego opuszczenia – por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 1996 r. w sprawie o sygn. IV KKN 48/96, opubl. w Prok. i Pr. z 1997 r., nr 2, poz. 1). Jak wynika z wyraźnej regulacji ustawowej (art. 25 § 1 k.k.) prawo do obrony przysługuje wobec zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem, a więc nie tylko na życie, zdrowie, wolność, mienie i bezpieczeństwo publiczne – jak to w praktyce przyjmuje się najczęściej – lecz również na inne dobra, np. cześć i nietykalność jednostki. W wyroku z dnia (...) r., w sprawie o sygn. (...) (Prok. i Pr. z 1997 r., nr 2, poz. 1) Sąd Najwyższy stwierdził nawet, że „ użyte w art. 22 § 1 k.k. (obecnie 25 § 1 k.k. – przyp. S.A.) pojęcie »zamach« nie musi być rozumiane jako zachowanie »niebezpieczne«, czyli związane ze stosowaniem przymusu fizycznego, stanowiące potencjalnie niebezpieczeństwo dla zdrowia czy życia ludzkiego. Może nim być również zachowanie bierne (bierny opór) bądź agresja słowna (wypowiadanie obelżywych słów i wszelkiego rodzaju gróźb) zmierzające do wywołania zmiany w świecie zewnętrznym (...)”.

139 Ujęty w art. 25 § 1 k.k. warunek bezpośredniości zamachu oznacza natomiast natychmiastowe niebezpieczeństwo zagrażające dobru prawnemu. Należy podkreślić, że prawo do obrony przysługuje już w momencie bezpośredniego zagrożenia dobra, a nie dopiero w chwili, gdy to dobro zostało naruszone, gdyż wtedy mielibyśmy do czynienia z obroną spóźnioną lub z retorsją wobec sprawcy zamachu. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wiąże bezpośredniość zamachu z wysokim stopniem prawdopodobieństwa, iż zagrożone dobro zostanie zaatakowane niezwłocznie (zob. wyrok z dnia 11 grudnia 1978 r. w sprawie o sygn. II KR 266/78, opubl. w OSNKW z 1979 r., nr 6, poz. 65, a w nowszym orzecznictwie – wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lutego 2002 r. w sprawie o sygn. V KKN 507/99, opubl. w OSNKW z 2002 r., nr 5-6, poz. 38). Jak to wskazał przy tym wprost Sąd Najwyższy „ o tym, czy istnieje bezprawny i bezpośredni zamach (…), decyduje zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko ten fragment, który odnosi się do momentu podjęcia akcji obronnej przez osobę zaatakowaną” (wyrok z dnia 31 marca 1988 r. w sprawie o sygn. I KR 60/88, opubl. w OSNKW z 1988 r., nr 9-10, poz. 64), lecz „także wtedy, gdy po pierwszym ataku i krótkiej przerwie napastnik zmierza do powtórzenia ataku, a istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zamiar swój zrealizuje natychmiast lub w najbliższej chwili” (wyrok z dnia 8 lutego 1985 r., w sprawie o sygn. IV KR 18/85, OSNKW z 1985 r., nr 11-12, poz. 92). Ocena bezpośredniości zagrożenia zamachem musi być dokonywana zatem na tle konkretnych okoliczności zdarzenia. Gdyby poszukiwać formuły ogólnej, to z pewnością bezpośrednim jest zamach, który wszedł już w fazę usiłowania przestępstwa, chociaż zachowanie poprzedzające usiłowanie, które wskazuje, że zamach niewątpliwie i niezwłocznie nastąpi, też może uzasadniać obronę konieczną. (por. A. Marek, Komentarz do art. 25 kodeksu karnego, [w:] A. Marek, Kodeks karny. Komentarz, Dom Wydawniczy ABC, 2006, wyd. III.).

140 Prawo do czynnej obrony przysługuje dalej jedynie wobec zamachów bezprawnych. Są nimi przede wszystkim zamachy przestępne. Prawo do obrony przysługuje zatem jedynie wobec zamachów rzeczywistych. Od razu jednak zastrzec też trzeba – bo odnosi się to do sprawy niniejszej (o czym za chwilę) – urojenie sobie zaistnienia bezprawnego zamachu uzasadniającego obronę nie pozostaje bez znaczenia, musi jednak być rozpatrywane w ramach przepisów o błędzie co do okoliczności uchylających odpowiedzialność. Podmiotowym warunkiem obrony koniecznej jest działanie w celu odparcia zamachu, co zakłada świadomość zaistnienia bezpośredniego i bezprawnego zamachu oraz wolę obrony zaatakowanego dobra (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1997 r. w sprawie o sygn. IV KKN 292/96, opubl. w Prok. i Pr. z 1997 r., nr 7-8). Obrona może dotyczyć zarówno odpierania zamachu na dobro własne (obrona własna), jak i na dobro innej osoby lub dobro społeczne (pomoc konieczna). Działanie obronne musi być skierowane przeciwko napastnikowi, a nie osobie trzeciej, gdyż wtedy traci ono charakter obrony koniecznej.

141 Jakkolwiek wreszcie, co już podnoszono, w przypadku obrony koniecznej, odmiennie od uregulowanego w art. 26 k.k. działaniu w stanie wyższej konieczności, „zasada proporcjonalności dóbr nie obowiązuje” to jednak prawo do skutecznej obrony „zderza się" z wymogiem jej współmierności do niebezpieczeństwa zamachu, co wynika a contrario z przepisu o ekscesie intensywnym (art. 25 § 2 k.k.). Należy w związku z tym podkreślić, że niebezpieczeństwo zamachu jest pojęciem złożonym i dynamicznym. Determinuje je całokształt okoliczności, w których następuje zamach – przede wszystkim wartość i charakter zaatakowanego dobra, siła i środki zamachu, agresywność napastnika, a także – jak słusznie podkreślił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia (...) r. w sprawie o sygn. (...) (OSNPG z 1985 r., nr 4, poz. 51) – „ wypowiadane przez niego groźby”, co pozwala sądzić, jakie dobro sprawca zamierza naruszyć. Istotne są także właściwości napastnika i osoby napadniętej, czas i miejsce, w którym rozgrywa się zamach, oraz element zaskoczenia, które może potęgować niebezpieczeństwo zamachu i ocenę zagrożenia przez napadniętego. Niebezpieczeństwo zamachu należy oceniać w czasie jego wystąpienia i w związku z jego przebiegiem, tzn. ex ante (w chwili wystąpienia), a nie ex post. (po zamachu).

142 Konstytutywnym elementem każdego kontratypu jest także świadomość i wola sprawcy zachowania się w ramach kontratypu. Jeżeli wymóg ten nie jest spełniony sprawca odpowiada karnie (zob. A. Wąsek, Komentarza do kodeksu karnego, T. I , Gdańsk 1999 r., s. 306 i literatura tam zawarta). W wyroku z dnia 30 grudnia 1972 r. (sygn. Rw 1312/72) Sąd Najwyższy stwierdził, że „niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest, aby akcja broniącego się wynikała ze świadomości, że odpiera on zamach, i podyktowana była wolą obrony” (OSNKW z 1973 r., nr 5, poz. 69, por. też wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 1982 r. w sprawie o sygn. III KR 31/82, opubl. w OSN Prok. Gen. z 1982 r., nr 11, poz. 142). Z kolei w wyroku z dnia 19 lutego 1997 r. (sygn. IV KKN 292/96) Sąd Najwyższy wskazał, że „dla zaistnienia obrony koniecznej niezbędnym jest, aby sprawca działał z zamiarem obrony bezpośrednio zaatakowanego dobra prawnego. Wszelkie działania przedsięwzięte w celu odwzajemnienia krzywd doznanych uprzednio (...) nie mają charakteru obronnego. Niezbędnym, podmiotowym elementem obrony koniecznej jest działanie z woli obrony, a nie z woli odwetu (...). Ten podmiotowy element działania w obronie koniecznej ułatwia rozgraniczenie rzeczywistych działań obrony od społecznie negatywnych ataków zemsty, samosądu lub chuligaństwa”. (OSNPK z 1997 r., nr 7-8, poz. 1, szerzej na temat obrony koniecznej zob. A. Wąsek, Komentarz...., s. 294 i n.).

143 Za konkluzję powyższych rozważań teoretycznych Sąd Odwoławczy przyjął zatem i uznał jako własne niezmiernie trafny pogląd, że „granice obrony koniecznej określa zarówno dyrektywa jej umiarkowania, jak i skuteczności odpierania ataku, a więc podejmowania określonych w tym celu działań, nie można (…) rozpatrywać abstrakcyjnie, a należy oceniać przy uwzględnieniu konkretnie i realnie występującej sytuacji, z uwzględnieniem okoliczności stosowania tej obrony oraz realności zamachu, a nie (...) z pozycji skutków, jakie ta obrona spowodowała dla napastnika” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 7 lutego 2006 r. w sprawie o sygn. II AKa 4/06, opubl. w Prok. Pr. z 2007 r., z. 5, poz. 34) oraz pogląd stanowiący, że: „ nie istnieją żadne ogólnoteoretyczne kryteria współmierności środków i sposobu obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Prawidłowa tego ocena zależy zawsze od szczegółowej analizy konkretnego zdarzenia, a zwłaszcza dynamiki zamachu, która determinuje stopień zagrożenia” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 sierpnia 2002 r. w sprawie o sygn. II AKa 255/04, opubl. w OSA z 2003 r., z. 4, poz.. 30) .

144 Transponując powyższe rozważania natury teoretycznej stwierdzić należało, iż w ocenie Sądu Apelacyjnego postępowanie dowodowe wykazało, iż oskarżeni działali w ramach obrony koniecznej choć – jak określa się to w orzecznictwie i doktrynie – była to obrona konieczna urojona. Jak to bowiem wskazał Sąd Najwyższy, i z taką sytuacją mamy do czynienia w sprawie niniejszej, „warunkiem zaistnienia obrony koniecznej jest, by zamach był rzeczywisty, a więc istniejący w obiektywnej rzeczywistości. Natomiast przepis art. 29 k.k. dotyczy urojenia istnienia okoliczności wyłączającej bezprawność, np. może dotyczyć urojenia, że zachodzi zamach uzasadniający obronę konieczną” (wyrok z dnia 21 marca 2013 r. w sprawie o sygn. II KK 192/12, LEX nr 1298094).

145 W ustalonym przez Sąd Okręgowy stanie faktycznym po pierwsze z całą pewnością możemy mówić o tym, że doszło do zamachu ze strony pokrzywdzonego na oskarżonych. Jak doskonale pokazują to nagrania monitoringu, oskarżeni (a także E. F. – czwarty członek patrolu, który przybył na interwencję), po przyjeździe na miejsce i dokonaniu oceny zaistniałej sytuacji, nie przejawiali w stosunku do pokrzywdzonego jakiejkolwiek agresji, nie mówiąc już o używaniu jakiejkolwiek siły. W szczególności nie jest tak jak chciałby to widzieć Prokurator, że „wymachiwali” sobie pistoletami lub że celowali do oskarżonego przez okres 6 minut o czym była mowa wcześniej. Jak to wielokrotnie podkreślono, oskarżeni, stwierdziwszy, że nie są w stanie bezpiecznie dokonać obezwładnienia i zatrzymania pokrzywdzonego, postanowili wezwać na miejsce drugi patrol, który byłby wyposażony w taser i do czasu jego przybycia ograniczyli się do zabezpieczenia miejsca zdarzenia. E. A. miał właściwie przez cały czas bezpośrednie baczenie na to co robi I. M., E. F. pozostawał w stałym kontakcie radiowym z dyżurnym a także przestawił radiowóz w taki sposób by zablokować wjazd w ulicę (...) na jej odcinku od ul. (...), zaś R. G. wpierw prowadził rozmowę z pokrzywdzonym kucającym za betonową podstawą słupa energetycznego, a następnie zbierał dalsze informacje na temat samego I. M. (rozmowa z Z. R.) by wreszcie przygotować torbę z podręczną apteczką na wypadek konieczności udzielenia pierwszej pomocy medycznej pokrzywdzonemu. Żaden z oskarżonych nie podchodził do pokrzywdzonego na bliższą odległość, nie straszył go, nie prowokował. Wbrew temu co twierdzi Prokurator, do czasu kiedy pokrzywdzony zaczął biec w kierunku E. A., Z. E. w ogóle nie wyciągał broni a kabury, R. G. po jej wyjęciu na samym początku, po niespełna pół minucie, ją schował do kabury, a E. A., jakkolwiek przez dłuższy okres czasu broń miał wyciągniętą, to jednak trzymał ją skierowaną w większości lufą w ziemię – on też ewidentnie „ubezpieczał” kolegów. Wszyscy przy tym po prostu oczekiwali na przyjazd patrolu wyposażonego w taser oraz zespołu ratownictwa medycznego. Pokrzywdzony nie miał więc żadnego powodu by oskarżonych w jakikolwiek sposób zaatakować a jednak, co pokazują nagrania, w pewnym momencie rzucił się biegnąc szybko i zdecydowanie wprost na E. A..

146 Był to oczywiście zamach bezprawny ze strony pokrzywdzonego. Oskarżeni wykonywali bowiem czynności, do przeprowadzenia których – jako funkcjonariusze Policji – byli w pełni uprawnieni. Pokrzywdzony, oprócz tego, że nosił widoczne znaki skaleczenia (miał zakrwawioną odzież, ociekał krwią – co wynika przecież nie tylko z wyjaśnień oskarżonych ale i zeznań osób, które z I. M. zetknęły się już wcześniej a więc przede wszystkim Z. R., G. N. i G. E. co podkreślano wcześniej), przejawiał oznaki niezrównoważenia psychicznego – wypowiadał treści urojeniowe oraz zawierające groźby tak spowodowania samouszkodzenia (i to o takiej intensywności, że zagrażające bezpośrednio jego życiu – groźba przecięcia tętnicy udowej) jak i pozbawienia życia Policjantów, gdyby ci zdecydowali się do niego podejść. Ich obowiązkiem było zatem podjęcie interwencji aby zapobiec temu by pokrzywdzony wyrządził krzywdę komukolwiek (również sobie) a takie niebezpieczeństwo realnie istniało.

147 Co do tego, że działanie pokrzywdzonego nosiło znamiona bezprawnego zamachu na oskarżonych nie miał zresztą również wątpliwości sam Prokurator wszczynając wobec pokrzywdzonego postępowanie karne o czynną napaść na funkcjonariusza publicznego, które umorzył tylko z tej przyczyny, że u I. M. stwierdzono, że działał on w stanie zniesionej poczytalności.

148 Kluczowym dla właściwego rozstrzygnięcia, czy oskarżeni działali w warunkach obrony koniecznej czy też doszło z ich strony do przekroczenia jej granic było rozstrzygnięcie czy oskarżeni, broniąc się przed napaścią z jego strony, mieli prawo do użycia wobec I. M. broni palnej i to oddając w jego kierunku tylu strzałów. Sprowadza się to do ustalenia czy zamach ze strony pokrzywdzonego był na tyle niebezpieczny, że adekwatnym do tego było oddanie przez oskarżonych strzałów z broni palnej do I. M. lub – i co ma bezpośrednie przełożenie na niniejszą sprawę – jaki był stan świadomości oskarżonych w tym względzie i czy ów stan był usprawiedliwiony okolicznościami. Od razu bowiem w tym miejscu podkreślić trzeba, iż – jak wskazał to Sąd Najwyższy – „o niebezpieczeństwie zamachu decyduje cały szereg czynników, w tym dobro zaatakowane, siła i środki zamachu oraz sposób ich użycia, właściwości napastnika, czas i miejsce zamachu, wreszcie dynamicznie rozwijający się przebieg, który może potęgować lub zmniejszać to niebezpieczeństwo. Tylko łączne, we wzajemnym powiązaniu, rozpatrywanie całokształtu tych okoliczności może być podstawą wniosku o stopniu niebezpieczeństwa zamachu” (wyrok z dnia 6 września 1989 r. w sprawie o sygn. II KR 39/89, LEX nr 1800).

149 Rozstrzygając tą kwestię wskazać należy w pierwszym rzędzie, że oczywiście – jak się ostatecznie okazało – I. M., kucając za betonową podstawą słupa energetycznego i wypowiadając groźby podcięcia sobie tętnicy udowej lub zadania ciosów noże interweniującym Policjantom gdyby ci chcieli do niego podjeść, nie mógł tego obiektywnie rzecz ujmując zrobić. Nie trzymał bowiem w ręku noża ani żadnego innego przedmiotu tego typu ani w ogóle nie miał takiego narzędzia wówczas przy sobie. Jest to fakt, który nie podlega dyskusji. Rzecz jednak idzie o to, czy oskarżeni, przybywszy na miejsce mieli możliwość stwierdzenia takiego stanu rzeczy oraz czy mieli podstawy do tego by zasadnie przypuszczać, że I. M. jednak nóż lub inne niebezpieczny przedmiot tego rodzaju przy sobie posiada i czy jest gotowy to narzędzie użyć czy to zadając sobie samookaleczenie czy to wobec Policjantów, którzy chcieliby podjąć interwencję wobec niego lub ewentualnie medyków, którzy mieliby mu udzielić pomocy medycznej.

150 Jeszcze raz bowiem przypomnieć trzeba, że „dla zaistnienia obrony koniecznej koniecznym jest, aby sprawca działał z zamiarem obrony bezpośrednio zaatakowanego dobra prawnego. (…). Niezbędnym, podmiotowym elementem obrony koniecznej jest działanie z woli obrony, a nie odwetu. Niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest, aby akcja broniącego się wynikała ze świadomości, że odpiera on zamach i podyktowana była wolą obrony." (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1997 r. w sprawie o sygn. IV KKN 292/96, Prok. i Pr. -wkł. 1997, nr 7-8, poz. 1; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 grudnia 1972 r. w sprawie o sygn. RW 1312/72, OSNKW z 1973 r., Nr 5, poz. 69). Podejmowane działania muszą być zatem motywowane wolą obrony. Jak to już przy tym podnoszono, jednym za warunków zaistnienia obrony koniecznej jest, by zamach był rzeczywisty, a więc istniejący w obiektywnej rzeczywistości.

151 Niemniej trzeba pamiętać, że ustawodawca w art. 29 k.k. przewidział kolejny kontratyp ustawowy w postaci błędu co do okoliczności wyłączającej bezprawność (tzw. błąd co do kontratypu). Przepis ten dotyczy więc urojenia istnienia okoliczności wyłączającej bezprawność – może więc dotyczyć urojenia, że zachodzi zamach uzasadniający obronę konieczną. Stwarza to sytuację, że obiektywnie rzecz ujmując zamach nie jest więc rzeczywisty, a mimo to – w myśl tego przepisu – sprawca czynu zabronionego, przestępstwa nie popełnia. Jak to trafnie ujął Sąd Apelacyjny we Wrocławiu „stosownie do art. 29 k.k. nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że zachodzi okoliczność wyłączająca bezprawność albo winę. Urojenie o którym mowa w tym przepisie dotyczy faktów, sprzeczności z rzeczywistością występującego w świadomości sprawcy czynu zabronionego wyobrażenia o wystąpieniu okoliczności wyłączającej bezprawność lub winę. Jeśli jest usprawiedliwione to wyłącza winę. W wypadku obrony koniecznej będzie to mylne wyobrażenie o istnieniu bezpośredniego, bezprawnego, rzeczywistego zamachu na dobro chronione.” (uzasadnienie wyroku z dnia 9 marca 2023 r. w sprawie o sygn. II AKa 321/22, LEX nr 3580118). Innymi słowy usprawiedliwiony błąd to błąd niezawiniony przez sprawcę (A. [w:] A., Kodeks Karny. Komentarz, s. 284). Idąc dalej wskazać trzeba, iż wskazane w art. 29 k.k. „błędne przekonanie, że zachodzi okoliczność wyłączająca winę” to rodzaj błędu co do faktu (error facti). Jak podnosi się to w doktrynie, zakres tego określenia obejmuje błędy polegające na tym, że sprawca mylnie mniema, iż zachodzi okoliczność faktyczna, której wystąpienie jest niezbędne dla skompletowania zespołu przesłanek (znamion) przedmiotowych określonej okoliczności wyłączającej winę (urojenie okoliczności stypizowanej w tzw. znamieniu pozytywnym), jak i błędy wyrażające się w tym, że sprawca nie zdaje sobie sprawy z tego, iż zachodzi okoliczność faktyczna, której wystąpienie uniemożliwia, wyłącza skompletowanie zespołu tych przesłanek (nieświadomość okoliczności stypizowanej w tzw. znamieniu negatywnym) (J. Majewski w: G. Z. [red.]. Kodeks karny. Komentarz, WKP 2024 r., tezy 6 i 7 do art. 29 k.k.). Oczywiście w sprawie niniejszej chodzi o pierwszą z opisanych sytuacji a za przykład takiej okoliczności może posłużyć „bezpośrednie niebezpieczeństwo”, gdzie błąd co do okoliczności stanowiącej owo znamię w rozumieniu art. 29 k.k. polegałby na tym, że sprawca mylnie mniema, że określonemu dobru prawnemu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo, podczas gdy żadne niebezpieczeństwu mu nie grozi albo wprawdzie grozi, ale nie jest ono bezpośrednie lub zdecydowanie mniejsze niż zakłada do sprawca.

152 Warunkiem wyłączenia odpowiedzialności karnej jest jednak, aby błąd sprawcy był usprawiedliwiony a za taki może być uznany błąd, „którego nie można było obiektywnie uniknąć, tj. z powodu którego nie można uczynić sprawcy zarzutu, że mógł w konkretnej sytuacji uniknąć jego popełnienia” (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 10 lipca 2019 r. w sprawie o sygn. II AKa 105/19, Lex nr 2726876). Jak trafnie podkreśla się to zarówno w doktrynie jak i w orzecznictwie, uznanie czy błąd jest usprawiedliwiony czy też nie, zależy nie tylko od oceny obiektywnej, odwołującej się do tzw. wzorcowego obywatela (tak: Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 14 maja 2003 r. w sprawie o sygn. II KK 331/02, LEX nr 151937; por. także A. Wąsek, Kodeks karny. Komentarz, 1999 r., s. 374; czy Z. Ćwiąkalski, Błąd co do bezprawności czynu w polskim prawie karnym. Zagadnienia teorii i praktyki, E. 1991 r., s. 138) ale również od oceny zindywidualizowanej, odwołującej się do właściwości i warunków osobistych samego sprawcy (por. A. Wąsek, Kodeks karny. Komentarz, 1999 r., s. 374; R. Kubiak, Pojęcie usprawiedliwionego błędu w nowym kodeksie karnym, (...) z 1998 r., z. 7–8, s. 33 i n.). Tak więc w pierwszym rzędzie dla przyjęcia, że błąd jest usprawiedliwiony koniecznym jest ustalenie, czy tzw. wzorcowy obywatel, który znalazłby się w takiej samej sytuacji jak sprawca, rozpoznałby błąd. Z. tak by było, należałoby uznać, że błąd był nieusprawiedliwiony, a więc zarzucalny. Jeśli nie, należałoby biorąc pod uwagę pod uwagę właściwości i warunki osobiste sprawcy, w tym stopień rozwoju, kwalifikacje, kondycję psychofizyczną, ocenę tą powtórzyć. Koniecznym wreszcie jest ustalenie, czy sprawca mógł podjąć jakieś środki, które pozwoliłyby mu błędu uniknąć. Jak to bowiem wskazuje się w doktrynie „o zarzucalności zachowania sprawcy decyduje możliwość podjęcia przez niego w chwili czynu zabronionego zachowania alternatywnego, nienaruszającego porządku prawnego. Jeśli takie zachowanie alternatywne istniało, a sprawca miał możliwość skorzystania z niego, jego zachowanie będzie zarzucalne, a błąd nie znajdzie usprawiedliwienia” (J. Lachowski (...): Konarska-Wrzosek Violetta [red.], Kodeks karny. Komentarz, wyd. IV, WKP 2023 r., teza 11 do art. 28).

153 Odnosząc powyższe do realiów sprawy niniejszej Sąd Apelacyjny uznał, iż w przypadku oskarżonych można mówić o tym, że działali oni w warunkach tzw. obrony koniecznej urojonej. Pozostawali bowiem w usprawiedliwionym błędzie co do okoliczności wyłączającej bezprawność ich czynu, a mianowicie, że zamach I. M. na oskarżonych był rzeczywisty (a więc istniejący w obiektywnej rzeczywistości) w tym sensie, że rzucenie się przez pokrzywdzonego na oskarżonych stanowiło dla nich obiektywnie realne niebezpieczeństwo, że pokrzywdzony może ich zaatakować nożem lub innym podobnie niebezpiecznym narzędziem.

154 Wracając zatem na moment do uwag poczynionych niemal na początku niniejszego podpunktu przypomnieć należy, iż pokrzywdzony, i to jeszcze zanim dotarł przed salon (...) na ul. (...) w S., doprowadził się do stanu, który budził grozę i przerażenie w osobach, które miały z nim styczność. Zwróciły na to uwagę zarówno G. N. jak Z. R.. Obie panie wskazały na przerażenie małoletnich dzieci, które im towarzyszyły ale również opisały własne odczucia na temat pokrzywdzonego, które po prostu się wystraszyły. Uczucie strachu i obaw wzbudził także w świadku G. E., który również widząc stan w jakim znajdował się pokrzywdzony zdecydował się na powiadomienie służb. Pokrzywdzony, który – co potwierdziła jego matka R. M. – zaprzestał brania leków i mniej więcej od tygodnia zachowywał się nietypowo, po tym jak został sam, jeszcze zanim dotarł do ronda na węźle drogowym w R. w S., dokonał licznych i istotnych (co wynika z opinii biegłej medyka sądowego oraz zeznań ratowników medycznych G. A. i I. P., którzy podkreślali, że pierwszą raną jaką zaopatrywano u pokrzywdzonego była rana cięta zadana sobie przez pokrzywdzonego) ran ciętych w okolicach obu nadgarstków, przedramion oraz prawego dołu łokciowego (przez biegłą medyka sądowego ocenionych jako spełniających kryteria choroby realnie zagrażającej życiu w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 k.k.) w wyniku czego silnie krwawił. Dowodzą tego zresztą nie tylko wypowiedzi tych świadków ale również ślady krwi pozostawione tak na torach kolejowych, asfalcie czy barierkach energochłonnych przy ulicy, którą przekraczał czy na płocie na posesji Z. R., który pokrzywdzony przeskakiwał (por. fotografie z kart 624-635). Wszyscy świadkowie zwracali również uwagę – i o tym informowali Policję – na atypowe zachowanie pokrzywdzonego mogące świadczyć o tym, iż jest on osobą z zaburzeniami psychicznymi (wypowiadane przez niego zapowiedzi chęci popełnienia samobójstwa, informowanie o tym, że zrobił coś strasznego, wypowiadanie treści o charakterze religijnym na przemian z wulgaryzmami i groźbami). Oskarżeni więc, jadąc na miejsce zdarzenia mieli zatem informację o tym, że człowiek, w związku z którym podejmują interwencję może być niebezpieczny nie tylko z tej racji, że znajduje się w złej kondycji psychicznej ale również i z tego powodu, że może być – skoro sam jest cały we krwi i wskazuje, że zrobił coś strasznego – wyposażony w niebezpieczne narzędzie. To zapewne skłoniło oskarżonych E. A. (który ewidentnie wziął na siebie ciężar ubezpieczania kolegów i przez całą interwencję najbardziej skupiał swą uwagę na pokrzywdzonym) i R. G. (który do pokrzywdzonego podchodził najbliżej) do tego, że na samym początku, po wyjściu z radiowozu, wyciągnęli z kabur broń służbową i wycelowali nią w I. M..

155 Sami oskarżeni zresztą, co wynika z ich wyjaśnień, których wiarygodności oskarżyciele nie kwestionują, przybywszy na miejsce przekonali się w jakim stanie znajduje się pokrzywdzony. Widzieli, że krwawi – co przecież wynika wprost z meldunków jakie składali drogą radiową dyżurnemu – a przy tym nie reaguje na ich polecenia i prośby, a w szczególności by pokazał im ręce. Pokrzywdzony wypowiadał treści religijne ale także kierował groźby pod ich adresem a także grozi, że sam sobie zrobi krzywdę – podetnie tętnicę udową. Co najważniejsze jednak, pokrzywdzony w sposób jasny komunikował, że ma przy sobie nóż i to użyciem tego noża Policjantom groził. Odmawiał jednak jego pokazania oświadczając, że nie pokaże ani noża ani rąk. Chował się przy tym cały czas przed Policjantami. Na nagraniach z zabezpieczonego od firmy (...) monitoringu widać, że I. M. cały czas kuca za słupem energetycznym będąc niemal w całości, od szyi w dół, zasłonięty betonową podstawą słupa energetycznego. Oskarżeni w związku z tym nie mieli żadnej możliwości zobaczyć czy i ewentualnie co I. M. trzyma w rękach (zwłaszcza w prawej ręce), w szczególności czy trzyma w ręku nóż, którym to groził, że podetnie sobie tętnicę udową i że użyje go również wobec oskarżonych. To przecież dlatego oskarżeni odstąpili od zamiaru by pokrzywdzonego zatrzymać ograniczając się jedynie do zabezpieczenia terenu i wezwali dyżurnego o spowodowanie przybycia drugiego patrolu, który byłby wyposażony w taser, który to środek uznali za najbardziej adekwatny do unieszkodliwienia I. M. bez konieczności zbliżania się do niego i podejmowania siłowego zatrzymania. Jak już wskazywano, wynika to nie tylko z wyjaśnień samych oskarżonych (niekwestionowanych przecież – k. 1789-1791) ale również z nagrania rozmów jakie E. F. prowadził z dyżurnym Komisariatu Policji S. – (...) (stenogram k. 395).

156 Sąd Apelacyjny w związku z tym w pełni podziela wywody Sądu Okręgowego zawarte n a str. 22 i n. uzasadnienia wyroku odnośnie tego, że oskarżeni, którzy działali w stanie wysokiego stresu, nie mając możliwości zobaczenia w pełni sylwetki pokrzywdzonego, słysząc wypowiadane przez niego treści, z jednej strony – groźby pod adresem ich samych jak i tego, że popełni samobójstwo, z drugiej zaś świadczące o tym, że pokrzywdzony może być dotknięty choroba psychiczną, wreszcie posiadając wiedzę od dyżurnego kierującego ich na miejsce zdarzenia oraz uzyskaną (choćby od Z. R.) już na miejscu odnośnie stanu pokrzywdzonego oraz jego odbiegającego od normy zachowania, mieli prawdo przypuszczać, iż pokrzywdzony ma przy sobie nóż i może – zwłaszcza że z uwagi na stan psychiczny może być nieobliczalny, użyć go wobec nich. Jakkolwiek więc, obiektywnie rzecz ujmując, kiedy pokrzywdzony wstał i ruszył biegnąc w kierunku E. A., nie stanowił dla oskarżonych aż tak duże zagrożenia (mogliby oni zapewne w czwórką, tj. całym patrolem obezwładnić I. M. bez używania broni służbowej), nie da się ich reakcji uznać za wyczerpującą znamiona zarzucanego im przestępstwa. Niewątpliwie bowiem pozostawali oni w błędzie co do tego czy I. M. był uzbrojony w nóż a więc czy jego napaść wpierw na oskarżonego E. A. a w dalszej kolejności, w trakcie rozwoju zdarzenia, na Z. E. stanowił zamach bezpośredni i rzeczywisty w tym sensie, że mógł zostać odebrany przez oskarżonych jako chęć zadania ciosów nożem policjantom, na których pokrzywdzony się rzucił. W tych konkretnych warunkach w jakich przyszło działać oskarżonym przy tym, w ocenie Sądu Apelacyjnego ów błąd był usprawiedliwiony okolicznościami, a więc był takim, którego nie można było obiektywnie uniknąć. Przedstawione przed momentem okoliczności wskazują bowiem jednoznacznie, że oskarżeni mieli pełne podstawy do przyjęcia, że pokrzywdzony w rzeczywistości nóż w ręce trzyma i że nie zawaha się go wobec nich użyć nie tylko wówczas kiedy oni sami zaczną podejmować wobec niego jakiekolwiek czynności zmierzające do jego obezwładnienia ale również, a wręcz tym bardziej, kiedy pokrzywdzony na E. A. się ewidentnie rzucił gwałtownie ruszając i szybko biegnąc w jego kierunku. To błędne przekonanie zaś skłoniło ich do tego, że użyli wobec I. M. broni służbowej oddając w jego kierunku 17 strzałów czyniąc to w ramach obrony przed niczym nie sprowokowanym ze strony oskarżonych atakiem I. M. na nich. Można zatem mówić w przypadku oskarżonych, iż doszło po ich stronie – jak ujął to Sąd Najwyższy w cytowanym już wcześniej wyroku – urojenia istnienia okoliczności wyłączającej bezprawność, a konkretniej „urojenia, że zachodzi zamach uzasadniający obronę konieczną” (wyrok z dnia 21 marca 2013 r. w sprawie o sygn. II KK 192/12, LEX nr 1298094) w tym sensie, że koniecznym jest użycie broni palnej dla jego odparcia. W tym też sensie można przyjąć, że oskarżeni pozostawali w usprawiedliwionym błędzie, że używając wobec I. M. broni palnej działają w zgodzie z art. 45 pkt 1 lit a u.ś.p.b., który stanowi, że broni palnej można użyć, gdy zaistnieje konieczność odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby albo konieczność przeciwdziałania czynnościom zmierzającym bezpośrednio do takiego zamachu.

157 Sąd Apelacyjny pragnie przy tym podkreślić również w tym, miejscu – a to także z uwagi na pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty wobec oskarżonych o ich nieudolność wynikającą z tego, że oddali łącznie 17 strzałów z czego tylko cztery lub pięć było celnych – że paradoksalnie okoliczność ta w sposób ewidentny przemawia tylko na korzyść oskarżonych. Świadczy bowiem o tym, że oddając strzały nie celowali oni w korpus pokrzywdzonego. Mogli przecież tak uczynić i wówczas zapewne owych strzałów nie padło by aż tak wiele lecz skutek byłby też zapewne o wiele tragiczniejszy. Oddanie tylu strzałów (w połączeniu z opinią biegłej medyka sądowego, z której wynika, w które części ciała pokrzywdzony został postrzelony) wskazuje, że celowali oni w nogi I. M., tak by wyrządzić mu jak najmniejszą krzywdę. Oddawanie strzałów w nogi biegnącego człowieka i to gdy samemu się przemieszcza (choćby uciekając z toru biegu pokrzywdzonego) nie jest zaś przecież łatwe i z całą pewnością to właśnie to spowodowywało to, że znacząca część oddanych przez oskarżonych strzałów nie sięgnęła celu. Taki sposób użycia przez oskarżonych broni w pełni jednak wypełnia nakaz wynikający z treści art. 7 pkt 1 u.ś.p.b., który stanowi, iż środków przymusu bezpośredniego lub broni palnej używa się lub wykorzystuje się je w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę .

158 Reasumując powyższe, jakkolwiek akcentując nieco inne okoliczności niż te, które wynikają wprost z pisemnych motywów zaskarżonego wyroku Sąd Apelacyjny uznał wyrok Sądu Okręgowego za słuszny a zarzuty zawarte w apelacji prokuratorskiej całkowicie nietrafionymi i nie zasługującymi na uwzględnienie.

159 Wniosek

160 Uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania

161 ☐ zasadny

162 ☐ częściowo zasadny

163 ☒ niezasadny

164 Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny.

165 Brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku z uwagi na niezasadność zarzutów prokuratorskiej apelacji. Wniosek apelującego Prokuratora okazał się całkowicie nieuzasadnionym albowiem stan dowodowy sprawy nie pozwalał na przyjęcie zawinienia oskarżonych w ramach. Z przedstawionych więc wyżej względów Sąd Apelacyjny na mocy art. 437 § 1 k.p.k., nie stwierdzając zasadności zarzutu i argumentów z apelacji, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok jako słuszny i trafny.

166 Lp.

167 Zarzut

168 3.2.

169 Zarzuty zawarte w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego

170 ☐ zasadny

171 ☒ częściowo zasadny

172 ☐ niezasadny

173 Zwięźle o powodach uznania zarzutu za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny

174 W pierwszej kolejności Sąd Apelacyjny wskazuje, iż – jako że w dużej mierze obie wywiedzione apelacji pokrywają się w swych wywodach – wszystkie uwagi poczynione w ppkt 3.1. przy okazji omawiania apelacji prokuratorskiej zachowują swa aktualność również w odniesieniu do apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego. Nie widząc więc potrzeby powtarzania argumentacji, odnoszącej się również do zarzutów zawartych w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego Sąd odsyła do lektury wywodów zawartych powyżej w ppkt 3.1.

175 Ponieważ jednak w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego wyartykułowano wprost zarzuty naruszenia przez Sąd Okręgowy art. 7 k.p.k. w pierwszej kolejności Sąd Apelacyjny pragnie przypomnieć, że zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, jak również ściśle się z nim łączący zarzut naruszenia wyrażonej w art. 7 k.p.k. zasady swobodnej oceny dowodów, może być tylko wówczas słuszny, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez sąd meriti z okoliczności ujawnionych w toku postępowania sądowego, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania.

176 Ustalenia faktyczne wyroku nie wykraczają jednak poza ramy swobodnej oceny dowodów, gdy poczynione zostały na podstawie wszechstronnej analizy przeprowadzonych dowodów, których ocena nie wykazuje błędów natury faktycznej czy logicznej, zgodna jest ze wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego oraz prowadzi do sędziowskiego przekonania, odzwierciedleniem którego powinno być uzasadnienie orzeczenia. Reasumując należy więc przyjąć, że przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k. wówczas, gdy – jak podnosi się to w orzecznictwie – jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy całokształtu okoliczności sprawy i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy, stanowi wynik rozważenia wszystkich okoliczności przemawiających zarówno na korzyść jak i niekorzyść oskarżonego, jest wyczerpujące i logiczne z uwzględnieniem wskazań wiedzy i zasad doświadczenia życiowego (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 20 lutego 1975 r. w sprawie o sygn. II KR 355/74, opubl. w OSNKW z 1975 r., z. 9, poz. 84; z dnia 22 stycznia 1975 r. w sprawie o sygn. I KR 197/74, opubl. w OSNKW z 1975 r., z. 5, poz. 58; z dnia 5 września 1974 r. w sprawie o sygn. II KR 114/74, opubl. w OSNKW z 1975 r., z. 2, poz. 28; z dnia 22 lutego 1996 r. w sprawie o sygn. II KRN 199/95, opubl. w Prok. i Pr. z 1996 r., z. 10, poz. 10; z dnia 16 grudnia 1974 r. w sprawie o sygn. Rw 618/74, opubl. w OSNKW z 1975 r., z. 3-4, poz. 47). Przypomnieć w tym miejscu należy także, że zgodnie z treścią art. 7 k.p.k. organy postępowania, a więc także i sąd, kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie, z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Zgodnie zaś z panującym w orzecznictwie poglądem (por. choćby wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 listopada 1990 r. w sprawie o sygn. (...) 149/90, opubl. w OSNKW z 1991 r., z. 9, poz. 41), przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k. wtedy m. in. gdy:

177 • jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy (art. 410 k.p.k.) i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy (art. 2 § 2 k.p.k.),

178 • stanowi wynik rozważenia wszystkich tych okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.),

179 • jest wyczerpująco i logicznie – z uwzględnieniem wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego – uargumentowane w uzasadnieniu wyroku (art. 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k.).

180 Należy wreszcie podkreślić także, że skarżący, który zmierza do podważenia zasadności rozstrzygnięcia poprzez zakwestionowanie oceny dowodów stanowiących jego podstawę, nie może ograniczyć się do prostego jej zanegowania i arbitralnego stwierdzenia, że walorem wiarygodności winny być obdarzone wyłącznie dowody korzystne, czy też niekorzystne dla oskarżonego. Obowiązkiem skarżącego jest bowiem wykazanie, „jakich konkretnych uchybień dopuścił się sąd meriti w kontekście zasad wiedzy – w szczególności logicznego rozumowania – oraz doświadczenia życiowego, oceniając zebrany materiał dowodowy” (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2017 r. w sprawie o sygn. II K 180/17, opubl. (...) D. nr (...)). Apelacja, w której podniesiono zarzut dowolnej oceny dowodów, powinna przedstawiać zatem argumenty uzasadniające tezę, że sposób rozumowania sądu pierwszej instancji jest niezgodny z zasadami prawidłowego rozumowania, a więc nielogiczny, ewentualnie niezgodny z zasadami wiedzy lub doświadczenia życiowego, tym samym wykraczając poza ramy swobodnej oceny dowodów sformułowanej w art. 7 k.p.k.

181 Mając powyższe uwagi na względzie, uznać obiektywnie należy, że ocena zebranego w sprawie materiału dowodowego została dokonana przez Sąd I instancji z uwzględnieniem zasad sformułowanych w przepisie art. 7 k.p.k. W szczególności zaś nie pozwala na uznanie za zasadne zarzutów stawianych w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego zmierzającego do wykazania, iż błędna ocena zgromadzonych w sprawie dowodów miała doprowadzić Sąd orzekający do dokonania błędnych ustaleń faktycznych w sprawie z jednym wszakże wyjątkiem nie mającym jednak wpływu na ostateczną ocenę zasadności rozstrzygnięcia zawartego w zaskarżonym wyroku.

182 Przed szerszym omówieniem zarzutu naruszenia reguł wynikających z art. 7 k.p.k. Sąd Apelacyjny pragnie wskazać, iż – jako, że i naruszenie przepisu art. 410 k.p.k. pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego zarzucił Sądowi I instancji (zarzuty 2 i 4) – wbrew stanowisku tego apelującego Sąd Okręgowy poddał ocenie wszystkie zgromadzone dowody, a więc nie może być mowy o naruszeniu przez tenże Sąd art. 410 k.p.k. Podkreślić natomiast trzeba, iż przytaczany w apelacji przepis art. 410 k.p.k. dotyczący powinności uwzględniania całokształtu okoliczności ujawnionych na rozprawie nie może być rozumiany w ten sposób, że każdy z przeprowadzonych dowodów ma stanowić podstawę ustaleń sądu. Byłoby to oczywiście niemożliwe, gdy z różnych dowodów wynikają często wzajemnie sprzeczne okoliczności. Nie można więc skutecznie zarzucać, że niektóre dowody nie stanowiły podstawy ustaleń, jeśli sąd je rozważył i ocenił ich znaczenie w sposób przewidziany w art. 7 k.p.k. (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 22 maja 2019 r. w sprawie o sygn. akt II AKa 22/19, opubl. w D. nr (...)). W ocenie Sądu odwoławczego natomiast przeprowadzona przez Sąd Okręgowy ocena dowodów była prawidłowa i uwzględniała w wymaganym stopniu dyrektywy wynikające z art. 7 k.p.k., a więc zasady prawidłowego rozumowania oraz wskazania wiedzy i doświadczenia życiowego. Znamiennym jest, iż Sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia wyraźnie wymienił wszystkie dowody, którym przyznał przymiot wiarygodności, a także wyodrębnił te, które na przypisanie takiej cechy nie zasługiwały. Nie zabrakło też w uzasadnieniu wskazania powodów, które wpłynęły na takie a nie inne ukształtowanie oceny zgromadzonych w sprawie dowodów. Sąd odwoławczy po wnikliwym i dokładnym zapoznaniu się z aktami sprawy nie dostrzegł powodów, które przemawiałyby za tym by w jakikolwiek sposób podważać słuszność przedstawionej w uzasadnieniu wyroku oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Zresztą i sami apelujący – analizując treść zarzutów sformułowanych w obu apelacjach – w zasadzie nie kwestionują oceny zgromadzonego materiału dowodowego jaką przeprowadził Sąd Okręgowy a bardziej skupiają się na podważeniu ustalenia dotyczącego braku zawinienia po stronie oskarżonych. Jak to już wspomniano wyżej Prokurator zakwestionował jedynie ocenę opinii biegłego z zakresu taktyki i techniki interwencji służb mundurowych oraz walki wręcz i samoobrony mgr P. G. (1) (i to też w tym sensie, że Sąd Okręgowy nie tyle źle ocenił ów dowód co po prostu oddalił wniosek o przeprowadzenie dowodu z tej opinii – zarzut II), pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego zakwestionował zaś jedynie ocenę zeznań E. F. (zarzut 2c) i to też nie tyle pod kątem oceny wiarygodności wypowiedzi tego świadka (w sensie czy mówi prawdę czy kłamie) lecz starając się podważyć opinię tego świadka co do tego czy oskarżeni powinni użyć psów, które przebywały w radiowozie. Co do oceny któregokolwiek z innych dowodów uwag swych nie zgłaszali w szczególności nie podnosząc zarzutu by ocena tych dowodów nieprawidłowa, tj. że Sąd któryś z dowodów uznał za wiarygodny podczas, gdy takim nie był lub odwrotnie – Sąd I instancji zakwestionował wiarygodność jakiegoś dowodu w sytuacji, gdy – w ocenie skarżących – dowód ów na wiarę zasługiwał. W tym też kontekście zarzut dokonania dowolnej oceny zgromadzonych dowodów uznać trzeba za nie do końca jasny bowiem nie sposób dociec, których to dowodów – poza tymi dwoma wymienionymi – zarzut ów dotyczy i z jakiego powodu.

183 Odnośnie zarzutu dotyczącego oceny zeznań E. F. Sąd Apelacyjny przy tym absolutnie nie podziela wywodu zawartego na stronach 6 i 7 uzasadnienia apelacji. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, jak już wspomniano, krytycznej ocenie poddał jedynie ten fragment zeznań tego świadka, w której świadek ów, będąc przesłuchiwanym na rozprawie, wskazał przyczyny, dla których oskarżeni (i sam ten świadek) nie wykorzystali w trakcie interwencji psów służbowych. Czyni to jednak dość nieudolnie. Pomijając bowiem kwestię zasadniczą, którą wyjaśniano w ppkt 3.1., że i apelacja pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego oparta jest na założeniu, że oskarżeni przeprowadzali interwencję polegającą na zatrzymaniu pokrzywdzonego i że podejmując czynności, w celu jej realizacji, użyli broni jako środka przymusu bezpośredniego, przeciwstawia bowiem zeznaniu świadka, iż nie chcieli oni by pokrzywdzony zrobił sobie krzywdę stwierdzenie, że przecież już bezpośrednio po wyjściu z radiowozu R. G. (1) wyciągnął broń, odbezpieczył ją i skierował w stronę pokrzywdzonego co jest czynnością o wiele bardziej stresującą i prowokującą niż widok stojącego psa. Sąd Apelacyjny nie widzi jednak tu żadnych sprzeczności o czym po części była mowa już wcześniej. Dodatkowo jeszcze raz Sąd Apelacyjny podkreśla, iż takie przeciwstawienie tych dwóch rzeczy bez odniesienia się do tego kiedy oskarżeni wyciągnęli broń całkowicie wypacza ocenę tej sytuacji. To prawda, po wyjściu z radiowozu wpierw R. G. a następnie E. A. dobyli broni i skierowali ją w stronę I. M.. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego jednak, tak silnie akcentując to, iż owo wyciągnięcie broni nastąpiło „zaledwie po 37 sekundach od opuszczenia radiowozu” jednocześnie co najmniej nie dostrzega (jeśli nie celowo pomija), że – na co wskazywano już na stronie 8 niniejszego uzasadnienia – E. A. i R. G. niemal od razu broń opuścili kierując lufy ku ziemi a następnie schowali ją do kabur. R. G. uczynił to po pół minuty a E. A. nieco później jednak cały czas broń miał wycelowaną w ziemię i co było konsekwencją tego, że to on bezpośrednio baczył na to co robi pokrzywdzony ubezpieczając pozostałych Policjantów. Na co również już wskazywano powyżej (str. 8 – 10 niniejszego dokumentu) właśnie analiza zachowania oskarżonych na miejscu zdarzenia wskazuje – wbrew temu co stara się udowodnić apelujący – dobitnie i jednoznacznie na to, że ich zamiarem było to by nie eskalować napięcia (wskazują na to postawa jaką przyjęli, próby podejmowania rozmowy, nie zbliżanie się do pokrzywdzonego by nie wywoływać jego nieprzewidywalnych zachowań) i to z tej przyczyny oskarżeni odstąpili od obezwładnienia i zatrzymania pokrzywdzonego a tym samym od stosowania wobec niego siły fizycznej i jakichkolwiek dostępnych im środków przymusu bezpośredniego w tym psów, które znajdowały się w radiowozie. Oni po prostu zadecydowali – co Sąd jeszcze raz podkreśla – że zabezpieczą miejsce do czasu przybycia patrolu wyposażonego w taser, który to środek uznali za najodpowiedniejszy do obezwładnienia pokrzywdzonego czego obaj skarżący zdają się w ogóle nie przyjmować do wiadomości i czego kompletnie nie dostrzegają w ogóle kwestię tą pomijając.

184 W tym też kontekście za całkowicie nieuprawnioną Sąd Apelacyjny uznaje uwagę tego autora apelacji, że oskarżeni „dokonali doboru tego środka (broni palnej – przyp. S.A.) już w chwili wyjścia z pojazdu”. Trudno Sądowi Apelacyjnemu dociec w oparciu o jakie przesłanki pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego tezę taką stawia – wszak przez 7 minut pobytu oskarżonych na miejscu zdarzenia nie użyli wobec I. M. broni palnej i brak jest jakichkolwiek przesłanek do przyjęcia, że w ogóle było to ich zamiarem. Owszem R. G. i E. A. broń wyjęli ale miało to miejsce na samym początku ich interwencji i było to spowodowane tym, że sami nie do końca wiedzieli jaką sytuację zastaną a ustaliwszy, że pokrzywdzony kuca za słupem energetycznym, równie szybko broń schowali do kabur lub skierowali ją lufą do ziemi. Z całą pewnością potwierdzeniem tej tezy nie mogą stanowić przywoływane w wystąpieniu końcowym pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego na rozprawie odwoławczej zeznania pracownika firmy ochroniarskiej – świadka G. W.. To prawda świadek ten zeznał na rozprawie w dniu (...) r.: „trzech Policjantów stało koło mojego posterunku i powiedzieli, że mam nie wychodzić, że mam stać przy swoim posterunku bo będzie strzelane” i dalej „ja rozmawiałem z policjantami przed strzałami. Oni powiedzieli, że mam się schować bo będzie za chwile strzelanie” (k. 1927v). Rzecz jednak w tym, że zapis przebiegu wydarzeń z kamer monitoringu firmy (...) jest jednoznaczny. Na nagraniach tych nie widać by oskarżeni podchodzili do jakiegokolwiek pomieszczenia, w którym mieliby przebywać pracownicy ochrony a ten z ochroniarzy, który podchodził do radiowozu i rozmawiał z E. F. (płyta n r 2 – (...)) nie został w ogóle przez G. W. rozpoznany (por. k. 1927v) – nie jest to ani on ani osoba, która tego dnia miała ze świadkiem pełnić służbę z ramienia firmy ochroniarskiej, w której świadek pracował. Zresztą początkowa część zeznań tego świadka wskazuje, że świadek ten całym zdarzeniem zainteresował się już po oddaniu strzałów („była strzelanina, ja byłem wtedy na służbie i było na ulicy pełno Policji, ja chciałem wyjść zobaczyć, co się stało (…) Jak ja usłyszałem te strzały, to było już więcej samochodów” – k. 1927v-1928) a i jego stróżówka znajduje się w oddaleniu od miejsca zdarzenia a w miejscu, w którym następnie użyto wobec pokrzywdzonego tasera. Jak wskazał to sam świadek „ten posterunek gdzie ja byłem znajduje się n a ul. (...), jest taki przeszklony. mój posterunek jest w tym kierunku, jak samochód jedzie po prawej stronie” (k. 1927v-1928). Taka stróżówka znajduje się zaś, co wynika choćby ze zdjęć zamieszczonych na mapach google już za salonem (...) naprzeciwko dilera firmy (...). T. tą – choć niewyraźnie – widać również na nagraniu z monitoringu na płycie nr 3 – znajduje się ona w lewym górnym rogu, po prawej stronie ulicy, przed trzema samochodami widniejącymi na samej górze ujęcia. G. W. zatem mógł wypowiadać się co do końcowej części zdarzenia kiedy pokrzywdzony oddalił się już z miejsca gdzie doszło do użycia broni i gdzie został następnie obezwładniony przy użyciu paralizatora elektrycznego i budowanie w oparciu o jego zeznania tezy, że oskarżeni już od samego początku zakładali użycie broni palnej nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia.

185 Sąd Apelacyjny jeszcze raz stanowczo podkreśla, że zarówno utrwalony zapis z monitoringu, jak i zapis rozmów prowadzonych przez E. F. z dyżurnym drogą radiową, wreszcie wyjaśnienia samych oskarżonych wskazują ewidentnie na to, że oskarżeni odstąpili od interwencji polegającej na obezwładnieniu i zatrzymaniu I. M. ograniczając się – za zgodą dyżurnego Komisariatu Policji S. – (...) koordynującego działania Policji tego dnia na tym terenie – do zabezpieczenia miejsca zdarzenia nie mając w ogóle zamiaru używania wobec pokrzywdzonego jakichkolwiek środków przymusu bezpośredniego, w tym broni. Uznali, że zastosowany winien być taser, którego nie mieli na wyposażeniu i postanowili – wzywając dyżurnego do zadysponowania patrolu dysponującego takim środkiem – poczekać do czasu przyjazdu drugiego patrolu, który taką interwencję, tj. obezwładnienie i zatrzymanie I. M. przeprowadzi. Oskarżeni więc nie użyli broni bo chcieli zatrzymać pokrzywdzonego lecz dlatego, że to I. M. zaatakował ich rzucając się wpierw na E. A. (i to dwukrotnie) a następnie na Z. E..

186 W tym miejscu więc, odnosząc się do zarzutu opisanego w pkt 2 Sąd Apelacyjny wskazuje, że to nie Sąd I instancji pomija część materiału dowodowego (bo ten fakt wyjęcia broni przez oskarżonych po przybyciu na miejsce zdarzenia – wbrew temu col pisze autor apelacji na jej stronie 8 – dostrzegł – por. str. 10 uzasadnienia) lecz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, który nie zauważa nie tylko tego, że oskarżeni R. G. i E. A. tak szybko jak broń wyjęli z kabur i wycelowali w pokrzywdzonego równie szybko broń ową wpierw skierowali lufami ku ziemi albo schowali ją do kabury (R. G. już po pół minuty) ale również podejmowania przez oskarżonych działań mających na celu uspokojenie sytuacji i zabezpieczenie miejsca zdarzenia by nikomu (nie wyłączając w tym pokrzywdzonego i oskarżonych) nic się nie stało (o czym Sąd traktuje na str. 9 niniejszego uzasadnienia) a przede wszystkim tego, że to oskarżeni podjęli decyzję jaki środek przymusu bezpośredniego zastosować do obezwładnienia I. M. i że to nie była – wbrew temu co wskazuje pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego – broń służbowa lecz paralizator elektryczny (taser).

187 Dla porządku w tym miejscu – co zresztą odnosi się też do zarzutu opisanego w pkt 1 b – Sąd Apelacyjny pragnie jeszcze raz zauważyć że treść apelacji, a zwłaszcza jej części motywacyjnej, wskazuje, że i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego swoją apelację buduje na założeniu, że oskarżeni dokonywali interwencji polegającej na zatrzymaniu I. M., które to założenie – o czym była mowa na str. 7 oraz 9 – 11 niniejszego uzasadnienia – jest z gruntu błędne. Jak to już podnoszono zatem przy okazji omówienia apelacji prokuratorskiej wszelkie dywagacje na temat tego jak winna przebiegać interwencja mająca na celu obezwładnienie i zatrzymanie I. M., a w konsekwencji odnośnie wartości dowodowej opinii biegłego P. G. (2) (którego kompetencji oraz rzetelności sporządzonej przez niego opinii Sąd nie kwestionuje) nie mają większego sensu bowiem po pierwsze oskarżeni od przeprowadzenia takiej interwencji – z uwagi na to, że nie posiadali na swym wyposażeniu tasera, który w ich ocenie wydał się najodpowiedniejszy do zatrzymania I. M. – odstąpili, a po wtóre użycie przez nich broni nie było konsekwencją decyzji wiążących się z podejmowaniem wobec pokrzywdzonego działań zmierzających do jego zatrzymania tylko jako efekt tego, że I. M. rzucił się wpierw na E. A. (i to dwukrotnie) a w dalszej części zdarzenia – również na Z. E., w kierunku którego oskarżony biegł i który również się przewrócił. Oskarżeni przecież, także już po tym jak pokrzywdzony został postrzelony i położył się na asfalcie przed budynkiem salonu samochodowego, również nie podejmowali działań zmierzających do zatrzymania I. M. ograniczając się jedynie doi zabezpieczenia miejsca zdarzenia wstrzymując nawet zespół ratownictwa medycznego po jego przybyciu na miejsce co dokładnie pokazuje nagranie na płycie nr 2.

188 Jak już to też wspominano w poprzedniej części niniejszego uzasadnienia, oczywiście można czynić dywagacje na temat tego czy oskarżeni nie powinni sami (z wykorzystaniem środków przymusu bezpośredniego jakie posiadali) dokonać obezwładnienia i zatrzymania I. M., niemniej nie można czynić im jednak zarzutu, że to działając w tym celu użyli broni służbowej a mówiąc to wprost – że zaczęli strzelać do pokrzywdzonego po to by go zatrzymać, a w tym kierunku zmierza rozumowanie pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego oraz w ogóle treść opisu zarzucanego im przestępstwa, z którego wszak wynika, iż wina oskarżonych miała polegać na tym, że przekroczyli swe kompetencje w ten sposób, że niezasadnie (wbrew zasadzie minimalizacji środków) użyli broni palnej w związku z koniecznością zatrzymania I. M.. Broń przez oskarżonych została użyta nie dlatego – co Sąd Apelacyjny jeszcze raz akcentuje – że zatrzymywali oni pokrzywdzonego lecz dlatego, że – kiedy oskarżeni zabezpieczali miejsce zdarzenia do czasu przybycia drugiego patrolu wyposażonego w taser – I. M. się na nich rzucił. Innymi słowy, gdyby pokrzywdzony nie poderwał się jeszcze przez czas 6 minut, kiedy na miejsce przybyłby drugi patrol w osobach G. T. i N. H., zostałby on obezwładniony paralizatorem i broń zapewne nie zostałaby w ogóle użyta.

189 W tym kontekście więc Sąd Apelacyjny nawet nie zgadza się z tym co wskazał Sąd Okręgowy w uzasadnieniu pisząc, że „dopiero kompletnie niespodziewany atak pokrzywdzonego na oskarżonych spowodował, że musieli oni podjąć decyzje o zastosowaniu środków przymusu i w sytuacji dynamicznej, w jakiej się znajdowali, będąc przekonanymi o posiadaniu przez pokrzywdzonego noża, skorzystali z najskuteczniejszego z tych, które mieli na wyposażeniu, czyli z broni palnej” (str. 24). Rzecz jest bowiem w tym, że w ocenie Sądu Apelacyjnego oddanie strzałów przez oskarżonych w ogóle nie można rozpatrywać w płaszczyźnie użycia środków przymusu bezpośredniego w celu przeprowadzenia interwencji mającej na celu obezwładnienie i zatrzymanie pokrzywdzonego lecz jako reakcję obronną oskarżonych polegającą na użyciu broni jako adekwatnego środka w celu odparcia bezprawnego i bezpośredniego zamachu na ich życie i zdrowie.

190 Odnośnie zarzutów opisanych w pkt 3 i 4 Sąd Apelacyjny wskazuje, iż tak naprawdę oba tyczą się tej samej kwestii. Niepotrzebna więc była w związku z tym multiplikacja tego samego w istocie zarzutu przez pryzmat różnych przepisów. Bo przecież nie o to chodzi, że uzasadnienie wyroku nie odpowiada wymogom ustawowym (naruszenie art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k.) ani o to, że Sąd Okręgowy odtwarzając stan faktyczny pominął dowód w postaci nagrań z monitoringu (naruszenie art. 410 § 1 k.p.k.). Chodzi natomiast o to – co dla Sądu odwoławczego oczywiste – że obrońca kontestuje ustalenie Sądu a quo odnośnie tego czy pokrzywdzony biegnąc w stronę E. A. miał rękę schowaną pod koszulką czy też nie. Mając tak zdefiniowany zarzut Sąd Apelacyjny wskazuje zatem, iż jest on oczywiście zasadny w tym sensie, że rzeczywiście Sąd I instancji błędnie przyjął – wyrażając to wprost w uzasadnieniu – że kiedy pokrzywdzony biegł w kierunku E. A. miał schowaną rękę pod koszulką (str. 10 uzasadnienia u dołu). W świetle tego co zarejestrowano na nagraniu z monitoringu jest to oczywiście ustalenie obiektywnie błędne co widać dokładnie na nagraniu z płyty nr 2 (godz. (...) a co doskonale pokazuje także zrzut ekranu nr 4 (k. 1310). Rzecz jednak w tym, że okoliczność ta jest łatwa do ustalenia z perspektywy oglądającego w spokoju odtworzenie nagrania, z kamery która jest usytuowana z boku. Przebywający na miejscu zdarzenia Policjanci nie mieli – jak słusznie to podkreśla Sąd Okręgowy – tego komfortu by móc zdarzenie to oglądać w spokoju i z tej perspektywy. Działali będąc przekonanymi (jakkolwiek błędnie, to jednak ów błąd był usprawiedliwiony o czym była mowa w ppkt 3.1.) o tym, że I. M. ma nóż, w stresie i w pewnym zaskoczeniu (wszak przez okres ponad 6 minut pokrzywdzony pozostawał za słupem nie podejmując agresywnych zachowań wobec oskarżonych), a na podjęcie decyzji o użyciu broni mieli sekundy przy czym E. A., który jako pierwszy oddał strzał ów stres miał tym bardziej spotęgowany bo to na niego ruszył pokrzywdzony i w dodatku widział pokrzywdzonego tylko od przodu w ruchu co nie ułatwiało dokładnej jego obserwacji. Zresztą samo to użyte przez Sąd Okręgowy stwierdzenie „w czasie biegu pokrzywdzony w dalszym ciągu trzymał rękę schowaną pod odzieżą” można odebrać jako pewną nieścisłość wypowiedzi, która była po prostu uproszczeniem myśli, że Policjanci nie widzieli ręki pokrzywdzonego w szczególności czy ma w niej nóż. Na stronie 24 uzasadnienia w swym wywodzie Sąd Okręgowy bowiem kładzie nacisk nie na to, że oskarżony miał rękę schowaną pod odzieżą w trakcie, kiedy biegł lecz, że Policjanci wcześniej nie widzieli czy pokrzywdzony miał nóż w ręku ale pozostawali w przekonaniu, że tak jest ale nie byli w stanie tego naocznie sprawdzić. Abstrahując jednak nawet od tego Sąd Apelacyjny wskazuje, iż owo ustalenie – oczywiście obiektywnie błędne – nie miało wpływu na treść wyroku. Istotą bowiem jest to, że oskarżeni pozostawali w przekonaniu, że pokrzywdzony jest w posiadaniu noża i przekonanie to, jakkolwiek błędne, było usprawiedliwione okolicznościami.

191 Wniosek

192 Zmiana wyroku poprzez uniewinnienie

193 ☐ zasadny

194 ☐ częściowo zasadny

195 ☒ niezasadny

196 Zwięźle o powodach uznania wniosku za zasadny, częściowo zasadny albo niezasadny.

197 Brak było podstaw do uwzględnienia wniosku. Gdy idzie o zarzuty wskazane w pkt 1 i 2 jawią się one – podobnie jak to ma miejsce w odniesieniu do zarzutów apelacji prokuratorskiej – jako całkowicie błędne i nieuzasadnione o czym była mowa powyżej. W przypadku zarzutów opisanych w pkt 3 i 4 natomiast, jakkolwiek okazały się słuszne, to nie wpływały na ogólną ocenę zaskarżonego wyroku – owo błędne ustalenie, którego dotyczyły te zarzuty bowiem nie rzutowało na zasadność rozstrzygnięcia zawartego w zaskarżonym wyroku z przyczyn, o których była mowa tak w tym, jak i w poprzedzającym podpunkcie.

198 4. OKOLICZNOŚCI PODLEGAJĄCE UWZGLĘDNIENIU Z URZĘDU

199 1.

200 Zwięźle o powodach uwzględnienia okoliczności

201 5. ROZSTRZYGNIĘCIE SĄDU ODWOŁAWCZEGO

202 0.15.1. Utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji

203 0.11.

204 Przedmiot utrzymania w mocy

205 0.1Wyrok Sądu I instancji utrzymano w mocy w całości.

206 Zwięźle o powodach utrzymania w mocy

207 Powodem utrzymania wyroku w mocy jest całkowita niezasadność zarzutów apelacji Prokuratora i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, jak też brak podstaw wskazanych w art. 439, 440 i 455 k.p.k., uzasadniających zmianę lub uchylenie wyroku poza granicami zarzutów i wniosków apelacji.

208 0.15.2. Zmiana wyroku sądu pierwszej instancji

209 0.0.11.

210 Przedmiot i zakres zmiany

211 Zwięźle o powodach zmiany

212 0.15.3. Uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji

213 0.15.3.1. Przyczyna, zakres i podstawa prawna uchylenia

214 1.1.

215 ☐ art. 439 k.p.k.

216 Zwięźle o powodach uchylenia

217 2.1.

218 Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości

219 ☐ art. 437 § 2 k.p.k.

220 Zwięźle o powodach uchylenia

221 3.1.

222 Konieczność umorzenia postępowania

223 ☐ art. 437 § 2 k.p.k.

224 Zwięźle o powodach uchylenia i umorzenia ze wskazaniem szczególnej podstawy prawnej umorzenia

225 4.1.

226 ☐ art. 454 § 1 k.p.k.

227 Zwięźle o powodach uchylenia

228 0.15.3.2. Zapatrywania prawne i wskazania co do dalszego postępowania

229 0.15.4. Inne rozstrzygnięcia zawarte w wyroku

230 Punkt rozstrzygnięcia z wyroku

231 Przytoczyć okoliczności

232 x x x

233 6. Koszty Procesu

234 Punkt rozstrzygnięcia z wyroku

235 Przytoczyć okoliczności

236 Pkt II

237 Orzekając o kosztach postępowania odwoławczego Sąd Apelacyjny w pierwszym rzędzie, mając na uwadze fakt, iż zgodnie z art. 636 § 1 k.p.k., w razie nieuwzględnienia środka odwoławczego wniesionego wyłącznie przez oskarżyciela publicznego, koszty procesu za postępowanie odwoławcze ponosi Skarb Państwa, tą częścią kosztów procesu, która była wywołana apelacją prokuratorską, za postępowanie przed Sądem II instancji obciążył Skarb Państwa (art. 636 § 1 k.p.k. i art. 633 k.p.k.).

238 Po wtóre natomiast, mając na uwadze sytuację majątkową oskarżyciela posiłkowego, mimo, że i apelacja wywiedziona przez jego pełnomocnika nie została uwzględniona, zwolnił go od obowiązku zwrotu Skarbowi Państwa kosztów sądowych związanych z jego apelacją nie wymierzając mu w tym opłaty za II instancję (art. 633 k.p.k. oraz art. 634 k.p.k. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. i art. 17 ust. 1 ustawy z dn. 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych (t.j. Dz. U. z 2023 r., poz. 123).

239 7. PODPIS

240 A. Ł. I. P. P. M.

Powołane przepisy